Wyświetlono wypowiedzi znalezione dla zapytania: Policyjne programy antywirusowe





Temat: 40% internautów nie wie, czy ma aktualnego antywirusa


Polski wirus zaatakował tysiące komputerów na świecie

Groźny wirus, który w listopadzie został rozesłany do pół miliona internautów na całym świecie pochodził najprawdopodobniej z podbiałostockiego Wasilkowa lub z Rzeszowa. Wirus został wykryty przez patrol internetowy z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

Z policyjnych ustaleń wynika, że na jednym z popularnych towarzyskich portali ktoś założył 20 fikcyjnych kont. Za ich pośrednictwem rozsyłał do internautów wiadomości typu: "cześć, wydaje mi się, że chyba mam twoje stare zdjęcie. Czy to ty?". Gdy użytkownik serwisu klikał na zdjęcie, na jego komputerze instalował się niebezpieczny wirus, który - niewykrywalny przez programy antywirusowe - czekał na zdalne instrukcje nieznanego operatora. W wybranym przez niego momencie mógł przejąć kontrolę nad komputerem.

Policjanci wyśledzili w sieci miejsca, gdzie znajdowały się wykorzystane w tym celu komputery. W Wasilkowie przeszukane zostały trzy mieszkania. Tam policjanci zabezpieczyli dwa komputery, dwa twarde dyski i kilkadziesiąt płyt z nielegalnym oprogramowaniem. W Rzeszowie zabezpieczono cztery komputery i sześć dysków twardych.

Policjanci ustalają czy właściciele zabezpieczonego sprzętu brali udział w tym procederze, czy też stali się ofiarami przestępców.

Policja radzi, żeby nie otwierać załączników od nieznanych osób lub firm.





Temat: Czyzby wirus w instalce serwera bpftp server ?


Czy moze jeszcze ktos sie wypowiedziec na temat tzw heurystyki ?
podobno moze powodowac falszywe informacje  znajdujac wirusa w zdrowym


Może. Ale chyba lepiej zrobić kilka fałszywych alarmów niż przepuścić
jeden groźny plik. Nieprawdaż?


pliku, nie wiem moze wylaczc ja ? (domyslnie jest włączona) jezeli
wprowadza w błąd to po co ona w ogole ?


Dlatego, że to w zasadzie jedyna obrona przed nowymi wirusami, szczególnie
tymi które nie zostały jeszcze zapisane w bazach danych programów
antywirusowych. Najprościej ująć to mniej więcej tak. Jeżeli kod programu
a zawiera coś co przypomina kod któregoś ze znanych wirusów, zgłaszamy
alarm.
To coś jakbyś zgłaszał na policje fakt że koło twojego samochodu
kręcą się podejrzani ludzie, dlatego że mają ogolone głowy
i noszą dresy :) A to przecież miłśnicy joggingu mogą być.







Temat: Kilka pytań z I LOVE YOU - ( długie)


| 5. No cóż, dam wyraz paranoicznym obawom ale dzisiaj po raz
| pierwszy usłyszałem w komentarzach politycznych TV propozycje
| wprowadzenia jakiejś formy kontroli dostępu do sieci. Może ten cały
| szum wokół I LOVE YOU jast na ręką nie tylko firmom od programów
| antywirusowych. Uważam, że rządni władzy (kontroli nad obywatelami)
| politycy w połączeniu z korporacjami finansowymi, których zyski z
| kontrolowanej sieci znacznie by wzrosły, mogą mieć ciągoty w kierunku
| korzystej dla nich zmiany oblicza Internetu.
To sie obserwuje bez przerwy, a prym wiedzie oczywiscie USA, ktore w
dziedzinie cyberspoleczenstwa zaczyna w porownaniuz Europa coraz
bardziej wygladac na panstwo policyjne. Ale tylko od nas zalezy, czy im
sie to uda.


A na czym to polega, jak wyglada i czy moze objac i nas?
Bo powoli sie zaczynam bac...
Co jest ograniczane? I czy dzieje sie to na poziomie ISP czy trzymanego przez
rzad w podziemiach Pentagonu Systemu, ew trzymanych przez rzad za ryj firm
TeleKomun?

democrac





Temat: Dzis Masa Krytyczna :)
Witam,



Jak z tyłu przjedzie to kopnąc w tyle koło.


To nie są dobre metody.
Można wyrządzić rowerzyście dużą krzywdę.


| Nie zgłaszałem tego na policję bo oczywiście sprawcy w popłochu uciekli
| często wystawiając palec w górę lub bluzgając stekiem wyzwisk.
To nie działa.


Według rowerzystów widać działa jeśli to stosują.


Tak wogóle masa krytyczna jest wewnętrznie sprzeczna. "Spontaniczny"
przejazd rowerzystów z organizatorem i obstawą policji.


Jest to forma politycznej rozróby i przez to zwrócenia uwagi na ugrupowania
zielone czyli organizatorów tej zadymy.
"Masiarze" czy jak ich niektórzy określają "masoni" to tylko urządzenia a
koordynatorzy to sterowniki.
System operacyjny jest gdzie indziej :)
Policja to taki marny program antywirusowy :))





Temat: legalne programy
Jeśli chodzi o Policję zajmującą się legalnymi programami to raczej prywatne
osoby korzstające z piratów nie do cełów zarobkowych trudno ukarać i nie
kontrolują. Chyba ,że nimi handlują lub zarobkują np: przepisuje dokumenty
był donaos i mam nie legalnego Windowsa i Office-a to wtedy tak ale jak
ukarć i kot by sie w to bawił.
Sprawdzają firmy które płacą od obroy kary. Nasza firma miał kontrolę w
jednostcę i były oprócz programów legalnych wersje Trial i inne , ale niw
wykorzystywane do naszej działalności . Podstawowe Programuy jak sysrtem,
Office , antywirusowy były legalne.
Nie było kary tylko musieliśmy tamte usunąc z dysku.

Natomiast jeśli firma ma 70 000 000 PLN Przychodu i podstawowe 2 lub 3
programy są nie legalne może zapłacic 20 % kary i tam szukają priatów. A śa
takie firmy i to one dorabiają się i są piratami ,
Mam pirackie progarmy i miałem poprzedniw wersje np : Ofice i co z tego
napisłam może 20 dokumentów. tj . CV, Podanie , umowę i to wszystko w domu
używasz Internetu , gry ale nie wzbogacasz się na tych programach.

Używanie kopii nielegalnych lub pirackich jest uważane że korzystasz w
celach naukowych. Poznajesz program sprawdzasz jego przydatność itd. A jak
będzi Ci potrzebny i bedzisz chciał korzystać z niego zysk to napewno go
kupisz będzie Ci się to opłacało.
Po co płacić za program jak za rok masz nowa wersję i po zainstalowaniu
Office-a raz włączysz Excela czy inny program?

To tyle
Pozdrawiam
Andrzej





Temat: Policja piratem komputerowym !!!
Policja piratem komputerowym
Policjanci w Łódzkiem pracują na nielegalnych programach komputerowych - odkryła "Gazeta.pl". Na trop wpadliśmy w komendzie powiatowej w Tomaszowie Mazowieckim. W policyjnym komputerze były zdjęcia odzyskanych przez funkcjonariuszy obrazów. Zauważyliśmy, że zainstalowany tam program Total Commander jest piracki.

Pracownicy firmy CRO, która sprzedaje licencje na Commandera, są zszokowani. Krzysztof Janiszewski z Microsoftu zajmujący się piractwem komputerowym zaproponował, aby złożyć doniesienie na... policję. - Przecież to przestępstwo - tłumaczył zdziwiony.

Funkcjonariusze z Tomaszowa nie kryli, że nielegalne oprogramowanie w policyjnych komputerach to norma. - Przecież jednostek nie stać na kupno legalnych programów - tłumaczyli. - Aby normalnie pracować, wgrywamy pirackie kopie bądź używamy - też bez pozwolenia - darmowych programów dołączanych do gazetek. Normą jest też, że łamiąc przepisy, przynosimy do pracy prywatne komputery. Tak jest we wszystkich jednostkach.

Sprawdziliśmy. Rzeczywiście tak jest. W największym komisariacie w Łodzi na blisko 200 policjantów są tylko trzy służbowe komputery. Kilkudziesięciu funkcjonariuszy przynosi swój sprzęt. Część ma na to zgodę. - Tyle tylko, że zainstalowane tam programy mogą być używane jedynie do celów prywatnych. Czyli wykorzystując je w pracy, łamiemy prawo - mówi jeden z funkcjonariuszy.

Janusz Tkaczyk, komendant wojewódzki policji w Łodzi, wysłał do Tomaszowa policjantów z Inspektoratu. Okazało się, że cała komenda pracuje na nielegalnym oprogramowaniu i na komputerach, które nie wiadomo skąd się wzięły! W sekcji dochodzeniowo-śledczej znaleziono nielegalne programy: Windows, Total Commander, Norton i English Translator. W sekcji ds. zwalczania przestępczości gospodarczej (walczy m.in. z piractwem komputerowym) był prywatny komputer z nielegalnym programem antywirusowym, w prewencji i kryminalistyce policjanci zainstalowali sobie program do... kopiowania płyt muzycznych i filmów.

W drogówce inspektorzy znaleźli cztery komputery. - Dwa były prywatne, a dwa kolejne nie wiadomo skąd się wzięły. Podobno z darowizn, ale nikt nie potrafił sobie przypomnieć - opowiada Zbigniew Kotlicki, szef Inspektoratu KWP.

Policjantom kazano natychmiast usunąć wszystkie nielegalne programy i zabrać do domu własne komputery. Szef tomaszowskiej policji i informatyk odpowiedzą za brak nadzoru.

Komendant wojewódzki zapowiedział kontrole sprzętu informatycznego we wszystkich jednostkach w Łódzkiem.

Źródło: Hacking.pl / Gazeta.pl




Temat: Policja pracuje na nielegalnym oprogramowaniu


"Gazeta Wyborcza": Policjanci w Łódzkiem pracują na nielegalnych programach komputerowych. Na trop wpadli dziennikarze gazety w komendzie powiatowej w Tomaszowie Mazowieckim.

"Gazeta Wyborcza": Policjanci w Łódzkiem pracują na nielegalnych programach komputerowych. Na trop wpadli dziennikarze gazety w komendzie powiatowej w Tomaszowie Mazowieckim.

W policyjnym komputerze były zdjęcia odzyskanych przez funkcjonariuszy obrazów. Dziennikarze zauważyli, że zainstalowany tam program Total Commander jest piracki.

Pracownicy firmy CRO, która sprzedaje licencje na Commandera, są zszokowani. Krzysztof Janiszewski z Microsoftu zajmujący się piractwem komputerowym zaproponował, aby złożyć doniesienie na... policję. "Przecież to przestępstwo" - tłumaczył zdziwiony.

Funkcjonariusze z Tomaszowa nie kryli, że nielegalne oprogramowanie w policyjnych komputerach to norma.

"Przecież jednostek nie stać na kupno legalnych programów" - tłumaczyli. "Aby normalnie pracować, wgrywamy pirackie kopie bądź używamy - też bez pozwolenia - darmowych programów dołączanych do gazetek. Normą jest też, że łamiąc przepisy, przynosimy do pracy prywatne komputery. Tak jest we wszystkich jednostkach" - mówią "Gazecie Wyborczej" policjanci.

Janusz Tkaczyk, komendant wojewódzki policji w Łodzi, wysłał do Tomaszowa policjantów z Inspektoratu. Okazało się, że cała komenda pracuje na nielegalnym oprogramowaniu i na komputerach, które nie wiadomo skąd się wzięły! W sekcji dochodzeniowo-śledczej znaleziono nielegalne programy: Windows, Total Commander, Norton i English Translator. W sekcji ds. zwalczania przestępczości gospodarczej (walczy m.in. z piractwem komputerowym) był prywatny komputer z nielegalnym programem antywirusowym, w prewencji i kryminalistyce policjanci zainstalowali sobie program do... kopiowania płyt muzycznych i filmów - dodaje "Gazeta Wyborcza".
Skopiowano z : http://info.onet.pl/1043494,11,item.html


Śmiać się czy płakać? Ja nie wiem co mam robić....



Temat: Ciekawostki Dropsa #3
w innym klimacie - za onet.pl:

Policja pracuje na nielegalnym oprogramowaniu

"Gazeta Wyborcza": Policjanci w Łódzkiem pracują na nielegalnych programach komputerowych. Na trop wpadli dziennikarze gazety w komendzie powiatowej w Tomaszowie Mazowieckim.

W policyjnym komputerze były zdjęcia odzyskanych przez funkcjonariuszy obrazów. Dziennikarze zauważyliśmy, że zainstalowany tam program Total Commander jest piracki.

Pracownicy firmy CRO, która sprzedaje licencje na Commandera, są zszokowani. Krzysztof Janiszewski z Microsoftu zajmujący się piractwem komputerowym zaproponował, aby złożyć doniesienie na... policję. "Przecież to przestępstwo" - tłumaczył zdziwiony.

Funkcjonariusze z Tomaszowa nie kryli, że nielegalne oprogramowanie w policyjnych komputerach to norma.

"Przecież jednostek nie stać na kupno legalnych programów" - tłumaczyli. "Aby normalnie pracować, wgrywamy pirackie kopie bądź używamy - też bez pozwolenia - darmowych programów dołączanych do gazetek. Normą jest też, że łamiąc przepisy, przynosimy do pracy prywatne komputery. Tak jest we wszystkich jednostkach" - mówią "Gazecie Wyborczej" policjanci.

Janusz Tkaczyk, komendant wojewódzki policji w Łodzi, wysłał do Tomaszowa policjantów z Inspektoratu. Okazało się, że cała komenda pracuje na nielegalnym oprogramowaniu i na komputerach, które nie wiadomo skąd się wzięły! W sekcji dochodzeniowo-śledczej znaleziono nielegalne programy: Windows, Total Commander, Norton i English Translator. W sekcji ds. zwalczania przestępczości gospodarczej (walczy m.in. z piractwem komputerowym) był prywatny komputer z nielegalnym programem antywirusowym, w prewencji i kryminalistyce policjanci zainstalowali sobie program do... kopiowania płyt muzycznych i filmów - dodaje "Gazeta Wyborcza".




Temat: Samo życie
News !!! News !!! News !!!

26 Stycznia 2005 20:21:56 red.

Nielegalne programy na posterunku
Podczas zbierania materiałów na temat skradzionych obrazów, dziennikarze odkryli, że tomaszowscy policjanci używają nielegalnego oprogramowania komputerowego.

Funkcjonariusze z Tomaszowa nie kryli, że nielegalne oprogramowanie w policyjnych komputerach to norma, ponieważ nie stać ich na kupno legalnych programów.Aby mogli normalnie pracować, wgrywają pirackie kopie bądź używają, także bez pozwolenia, darmowych programów dołączanych do gazetek. Normą jest też, przynoszenie do pracy prywatnych komputerów. To również jest niezgodne z przepisami. Kontrole prowadzone na innych posterunkach, również wykazały nieprawidłowości. Jak sprawdzili dziennikarze, w Łodzi w największym komisariacie, na 200 policjantów przypadały 3 służbowe komputery. Wielu z nich, otrzymuje na to zgodę przełożonych. Policjanci wiedzą, że jest to łamanie prawa, jednak tylko w ten sposób mogą normalnie pracować.
Komendant wojewódzki policji w Łodzi, wysłał do Tomaszowa policjantów z Inspektoratu. Okazało się, że cała komenda pracuje na nielegalnym oprogramowaniu i na komputerach, które nie wiadomo skąd się wzięły! W sekcji dochodzeniowo-śledczej znaleziono nielegalne programy: Windows, Total Commander, Norton i English Translator. W sekcji ds. zwalczania przestępczości gospodarczej (walczy m.in. z piractwem komputerowym) był prywatny komputer z nielegalnym programem antywirusowym, w prewencji i kryminalistyce policjanci zainstalowali sobie program do... kopiowania płyt muzycznych i filmów. W drogówce inspektorzy znaleźli cztery komputery. Dwa były prywatne, a dwa kolejne nie wiadomo skąd się wzięły. Podobno z darowizn.
Inspektorzy prowadzący kontrolę, nakazali usunąć wszystkie nielegalne programy i zabrać do domu prywatne komputery. Szef tomaszowskiej policji i informatyk odpowiedzą za brak właściwego nadzoru. Komendant wojewódzki zapowiedział kontrole sprzętu informatycznego we wszystkich jednostkach w województwie.

............................................................................
Komentarze do strony

Linux Linux Linux Linux Linux Linux Linux Linux Linux Linux Linux Linux Linux Linux Linux Linux Linux Linux darmowy legalny .. i sie nie wiesza he he
****
Zamknąć policję to proste. Musi być sprawiedliwość???
****
Nie Kradni!!! Władza tego nie znosi!!!
****
a ja powiem krutko: Prawo jest dla malućkich, a nie dla grubych ryb.
.....................................................................................
prawo swoje, życie swoje , i chyba słusznie należy mniemać że tak samo jest prawie we wszystkich urzędach publicznych a nie tylko w samej policji




Temat: Zakupy przez internet
ÂŚwięta tuż tuż. Wiele osób, zapracowanych od rana do wieczora, nie ma czasu na kupienie gwiazdkowych prezentów. Co im pozostaje? Zakupy przez internet.... ale jak kupić a nie stracić na tym ?
W sieci czyha wielu oszustów, ale jeśli będziemy ostrożni, zakupy powinny się udać. Korzystając z internetowych aukcji warto zwracać uwagę na komentarze na temat sprzedawcy.
Poza tym powinniśmy szczególna uwagę zwrócić na osoby, które unikają kontaktu bezpośredniego. Jeśli np. ktoś sprzedaje towar w mieście, w którym mieszkamy, a przy propozycji zakupu osobistego robi wszystko, żeby się nie spotkać, to najprawdopodobniej coś jest nie tak.
Również w przypadku zakupów w internetowym sklepie, koniecznie sprawdźmy, czy można skontaktować się ze sprzedawcą i czy na stronie internetowej sklepu podano jego prawdziwy adres.

Kupić i Dostać
Zanim wybierzemy w sieci gwiazdkowy prezent, pamiętajmy, że nie trafi on do nas natychmiast. Na ogół trzeba liczyć się z tym, że na towar musimy poczekać: firma często zastrzega sobie czas na zamówienie go od producenta. Trzeba również wziąć pod uwagę ewentualne opóźnienia ze strony dostarczyciela.
Najlepiej zatem jest dokładnie umówić się ze sprzedającym, czy towar może dotrzeć do nas przed świętami. Inaczej obdarowana przez nas osoba znajdzie pod choinką… potwierdzenie przelewu.

Zanim zapłacimy przy pomocy internetu, zainstalujmy programy antywirusowe i firewalle, czyli programy antyszpiegujące.
Przestępcy często poszukują w internecie naszych danych. Bez naszej wiedzy instalują programy przechwytujące uderzenia w klawiaturę i w ten sposób uzyskują hasło do konta bankowego lub numery karty oraz PIN.
Policja na bieżąco sprawdza doniesienia o internetowych oszustach i większość z nich zostaje aresztowana. Anonimowość w internecie jest bowiem złudna. Dzięki pracy operacyjnej i współpracy z portalami internetowymi, policjanci szybko ustalają i zatrzymują podejrzanych sprzedawców.



Temat: Kilka pytań z I LOVE YOU - ( długie)



| 5. No cóż, dam wyraz paranoicznym obawom ale dzisiaj po raz
| pierwszy usłyszałem w komentarzach politycznych TV propozycje
| wprowadzenia jakiejś formy kontroli dostępu do sieci. Może ten cały
| szum wokół I LOVE YOU jast na ręką nie tylko firmom od programów
| antywirusowych. Uważam, że rządni władzy (kontroli nad obywatelami)
| politycy w połączeniu z korporacjami finansowymi, których zyski z
| kontrolowanej sieci znacznie by wzrosły, mogą mieć ciągoty w kierunku
| korzystej dla nich zmiany oblicza Internetu.

| To sie obserwuje bez przerwy, a prym wiedzie oczywiscie USA, ktore w
| dziedzinie cyberspoleczenstwa zaczyna w porownaniuz Europa coraz
| bardziej wygladac na panstwo policyjne. Ale tylko od nas zalezy, czy im
| sie to uda.

A na czym to polega, jak wyglada i czy moze objac i nas?


Przeszukaj Googla na skroty DMCA i UCITA. Jesli to pierwsze prawo bedzie
interpretowane tak jak ostatnio w sprawie DeCSS, to bedzie znaczylo, ze
wprowadzajac jedno male zabezpieczenie na np. elektroniczna ksiazke czy
film mozna calkowicie zlikwidowac kategorie tzw. "dozwolonego uzytku"
znana z prawa autorskiego. Koncerny medialne beda calkowicie
kontrolowaly to jak, gdzie, kiedy i kto bedzie mogl uzywac ich produktow
- nie mowiac juz o mozliwosci delegalizacji reverse-engineeringu. Jesli
z kolei zacznie obowiazywac UCITA bez poprawek, firma software'owa
bedzie mogla umiescic w produkcie kod sluzacy jego wylaczeniu w sytuacji
gdyby uznali, ze nie spelniasz warunkow licencji, albo mogliby zakazac
Ci w umowie publikowania jakiejkolwiek krytyki dotyczacej danego
produktu. I to oczywiscie nie wszystko.


Bo powoli sie zaczynam bac...
Co jest ograniczane? I czy dzieje sie to na poziomie ISP czy trzymanego przez
rzad w podziemiach Pentagonu Systemu, ew trzymanych przez rzad za ryj firm
TeleKomun?


Tak zle nie jest, akurat w USA uznano, ze ISP nie odpowieda za
publikowane w jego systemie tresci. Ale ogolnie rzecz biorac sa mocne
naciski ze strony DoJ na duze rozszerzenie kompetencji sluzb specjalnych
pod katem kontroli sieci.


democrac


--





Temat: Policja do walki z hakerami
@daglezja... policje przyrównałeś do Godzilli
chyba raczej to na odwrót...

==============

Wiedza na temat luk w zabezpieczeniach systemów, którą posiadają hakerzy, daje im możliwość penetrowania odległych systemów i jedyną barierę stanowi dla nich wyłączony komputer. Zatem każda osoba wędrująca po Sieci powinna się liczyć
z tym, że jej dysk zostanie splądrowany. Specjaliści-włamywacze w ciągu sekundy mogą zniszczyć wszystkie dokumenty. Zdają sobie z tego sprawę internauci, ale i tak nie podejrzewają nawet, jak wielkie szkody mogą ponieść. Beztroska i niewiedza użytkowników ułatwiają 99% włamań.

Biorąc pod uwagę wcześniejsze rozróżnienia, śmiało można stwierdzić, że zniszczeń tych nie dokonują prawdziwi hakerzy, ale raczej nazywający siebie tak ich „gorsi bracia”, zdegenerowani naśladowcy — cyberanarchiści, ludzie mający za dużo wolnego czasu. Niektórym z nich się wydaje, że mogą się stać dzięki temu sławni. Intruzi dołączają na przykład do e-maili wirusy (w rodzaju „I love you”) „oczyszczające” dysk twardy z wszelkich znajdujących się na nim danych. W ten sam sposób — za pomocą poczty elektronicznej — podrzucają oni konie trojańskie, czyli zainfekowane pliki. Można temu łatwo zapobiec — wystarczy trzymać się zasady nieotwierania podejrzanych załączników z rozszerzeniami typu .exe, .doc lub .xls czy też wcześniejszego ich przetestowania programem antywirusowym. Często sami użytkownicy ułatwiają zadanie włamywaczom komputerowym nieumiejętnie wybierając hasło umożliwiające korzystanie z konta poczty elektronicznej. Wyrazy krótkie, proste i znajdujące się w słowniku są zazwyczaj łatwe do odgadnięcia.



Temat: Dostawca internetu podsłuchiwał klientów
Administrator firmy dostarczającej internet nagrywał rozmowy oraz kopiował zdjęcia i inne dokumenty klientów. Nakryła go policja, szukająca piratów komputerowych.

Właśnie zakończyło się śledztwo w tej sprawie. Paweł T. pracował jako administrator sieci radiowego internetu w myszkowskiej firmie. Wpadł przed rokiem podczas policyjnej akcji przeciwko piractwu komputerowemu. Znaleziono u niego twarde dyski i płyty CD z nielegalnym oprogramowaniem. Policyjni specjaliści od internetu wykryli jednak coś jeszcze: na jednym z serwerów firmy, w której pracował, bez wiedzy jej właściciela Paweł T. zainstalował program pozwalający na łamanie zabezpieczeń m.in. komunikatora internetowego Gadu-Gadu i umożliwiający dostęp do rozmów abonentów. T. mógł też podsłuchiwać rozmowy telefoniczne prowadzone za pośrednictwem internetu. Mało tego, kopiował pliki rozmów abonentów firmy, ich prywatne zdjęcia i inne dokumenty.

- Śledztwo trwało ponad rok, bo trzeba było dotrzeć aż do 300 osób i zasięgnąć opinii informatyków - mówi Andrzej Waszkiewicz, szef Prokuratury Rejonowej w Myszkowie.

Paweł T. został oskarżony o to, że "bez uprawnień uzyskał informacje dla niego nieprzeznaczone, przełamując zabezpieczenie w systemie".

- To był nielegalny podsłuch. Coś takiego ściga się na wniosek osoby pokrzywdzonej - mówi prokurator Waszkiewicz i dodaje, że tylko 11 osób zdecydowało się na status pokrzywdzonych, co zaskoczyło śledczych. - Przy okazji śledztwa wyszło na jaw, że abonenci nie mają wiedzy na temat możliwości włamania do ich domowego komputera. Większość odbiorców radiowego internetu nie miała nawet najprostszych zabezpieczeń antywirusowych. W przypadku korzystania z ofert mniej znanych dostawców internetu należy baczniej przyglądać się temu, kto świadczy usługi. A najlepiej pod fachowym okiem zainstalować potem zabezpieczenia antywirusowe.

Wścibski informatyk złożył wniosek o samoukaranie: półroczne pozbawienie wolności w zawieszeniu i grzywnę. - Przystaliśmy na to, uznając, że nie doszło do przestępstwa, a gromadzenie danych z "posłuchu" było tylko przygotowaniem do niego. Nielegalne podsłuchiwanie jest u nas tylko występkiem, za który grożą maksymalnie dwa lata więzienia - podsumowuje prokurator Waszkiewicz.

gazeta.pl



Temat: Przegrywanie filmu poprzez FireWire



| dziwne rzeczy wypisujesz
| jestem laikiem komputerowym, a na win (2000 teraz XP) montuje bez
| specjalnych problemow
| czyzbyc byl milosnikiem jabluszka? ;]
Może i jestem miłośnikiem maków, ale jeszcze o tym nie wiem z powodu
braku praktycznych doświadczeń. O łindołsach wiem wystarczająco dużo by
ich nie lubić. Nie ma prostej metody by ten system zoptymalizować. W
zasadzie należałoby odpowiednio spreparować dysk instalacyjny. Zwykle
jednak usunięcie słabych ogniw tego systemu powoduje, że inne rzeczy nie
działają poprawnie. Przykład: jeśli nie zainstalujesz internet ekspolera
to nie będzie działać systemowe narzędzie do odinstalowywania programów.
Zobacz ile zbędnych procesów jest uruchamianych w twoim komputerze, a
każdy z nich zabiera czas procesora. A teraz dointaluj sobie
komunikator, antywirus, skaner poczty, firewall i co tam jeszcze. A
potem człowiek się dziwi, że komp się nie wyrabia.


tez nie jestem milosnikiem. w sumie to nienawidze microsoftu, no ale coz
pracuje na nim(tak jak uzywam tepsy, poczte wysylam nasza poczta polska, a
gdy ktos mnie okradnie ide na policje - 3 rzeczy, ktore w polsce nienawidze)

ale z tym ze komputer nie wyrabia
pentium 700, 300ramu, karta dv.now i montuje, z tym ze raz na pol roku -
format ;)

fakt, ze trzeba troche windowsa podreperowac(by nie byl upierdliwy), ale
jest cos takiego jak XP-AntiSpy, dziecinnie prosty program, ktory w
rejestrze grzebie
co do antywirusa : darmowy AntiVir - nigdy nie przepuscil mi wirusa , do
tego nie zawala systemu, inna sprawa, ze windowsa trzeba uaktualniac i kto
tego nie robi, ma problemy ;/

nauczylem sie rowniez ze najczestszym powodem problemow sa kosci RAMU ;/

pozdr.
mateusz





Temat: ZBP: "(klienci) Powinni w końcu zacząć ponosić za to odpowiedzialność"
nie widziałem tutaj tego tekstu, a może być ważny, gdyż może to być
początek większego przenoszenia odpowiedzialności na klientów - najgorsze
na końcu
tak w ogóle to znowu świetny PR dla raiffeisena ;P

---------

 Ktoś włamał się na konto właściciela niewielkiej firmy z Krakowa i
ukradł ponad 27 tys. zł. Bank oznajmił, że odszkodowanie się nie
należy, bo złodziej korzystał z danych, które teoretycznie powinien
znać tylko szef okradzionej firmy. Tyle że podobnych przypadków jest
więcej...
Pan Piotr Mazurkiewicz działa w branży medycznej. Kilka tygodni temu
robił przelew ze służbowego komputera. Był wieczór. Kiedy rano wrócił
do pracy i ponownie włączył komputer, okazało się, że nie działa
system operacyjny. - Próbowałem go jeszcze kilkakrotnie uruchomić, ale
bez skutku. W końcu postawiłem system od nowa - relacjonuje "Gazecie"
pan Piotr. - Okazało się, że na komputerze jest totalna plaża. Ktoś
wyczyścił wszystkie dane.

Krakowianin sprawdził stan konta z innego komputera. - Było
wyczyszczone do zera. W sumie zniknęło ponad 27 tys. 140 zł.
Zaalarmowałem bank i prokuraturę - mówi Mazurkiewicz.

Niedługo potem mężczyzna otrzymał z Raiffeisen Bank pismo, z którego
dowiedział się, że nie może liczyć na zwrot pieniędzy ze strony banku,
bo do transakcji doszło z użyciem danych, którymi powinien dysponować
tylko on, m.in. prywatnym kluczem i hasłem.

"Zgodnie z odpowiednimi postanowieniami regulaminu korzystania z
systemu bankowości Raiffeisen On-Line dla klientów instytucjonalnych
fakt ten całkowicie wyłącza odpowiedzialność Banku w przedmiotowej
sprawie" - czytamy w opisywanym dokumencie.

- Nikt inny poza mną nie miał dostępu do tego komputera - zapewnia
Mazurkiewicz. - Wszystko wskazuje na to, że ktoś za pomocą Internetu
włamał się do niego i w ten sposób przechwycił hasło.

Jak to możliwe? - W przypadku kont firmowych do wykonywania przelewów
używane jest tylko jedno hasło, które automatycznie zapisuje się w
kluczu sieciowym na twardym dysku komputera, z którego dokonywane są
przelewy - wyjaśnia poszkodowany. - To właśnie bank, a nie kto inny,
wdrożył taki mechanizm. Czy w takim wypadku można mówić, że nie ponosi
on żadnej odpowiedzialności za kradzież? - pyta pan Piotr.

Stanowisko banku dziwi policjantów zajmujących się przestępczością
internetową. - Po raz pierwszy słyszę o takim przypadku. Zazwyczaj
banki są bardzo wyrozumiałe i wypłacają pieniądze poszkodowanym
klientom, nawet jeśli nie stosowali oni wszystkich zasad
bezpieczeństwa. Na przykład jeden z banków wypłacił pieniądze
człowiekowi, który wszystkie hasła zapisał w pliku tekstowym na
pulpicie komputera - mówi funkcjonariusz z Małopolski.

Co na to Raiffeisen Bank?

- W ostatnim czasie mieliśmy kilka takich przypadków. Dotyczyły one
kont firmowych. Włamanie do komputerów, z których realizowane zostały
przelewy, było możliwe, ponieważ klienci nie posiadali skutecznego
programu antywirusowego lub go nie aktualizowali - tłumaczy Marcin
Jedliński, rzecznik banku. - Nie jest wykluczone, że agresor użył
spamu z załącznikami lub odnośnikami, które ktoś nieopatrznie
otworzył, infekując komputer złośliwym oprogramowaniem. Zarząd banku
podjął decyzję, że w tych kilku przypadkach warunkowo uwzględnimy
reklamacje i wkrótce pieniądze wrócą na konta klientów. Uczulamy
jednak, aby firmy odpowiednio zabezpieczały komputery wysokiej klasy
programami antywirusowymi i używały kryptograficznych tokenów USB do
autoryzacji transakcji. W przeciwnym razie tego typu sytuacji nie da
się w pełni wyeliminować - podkreśla Jedliński.

Podobnie na ten temat wypowiada się Remigiusz Kaszubski ze Związku
Banków Polskich. - Od bardzo dawna zwracamy uwagę klientów na kwestie
związane z bezpieczeństwem, a mimo to wiele strat wciąż wynika z ich
niefrasobliwości. Powinni w końcu zacząć ponosić za to
odpowiedzialność - tłumaczy.

Szczegóły tego, w jaki sposób doszło do kradzieży z kont, bada
prokuratura.





Temat: Śmiechoty i humorasy

Policjanci w Łódzkiem pracują na nielegalnych programach komputerowych - odkryła "Gazeta"

Na trop wpadliśmy w komendzie powiatowej w Tomaszowie Mazowieckim. W policyjnym komputerze były zdjęcia odzyskanych przez funkcjonariuszy obrazów. Zauważyliśmy, że zainstalowany tam program Total Commander jest piracki.

Pracownicy firmy CRO, która sprzedaje licencje na Commandera, są zszokowani. Krzysztof Janiszewski z Microsoftu zajmujący się piractwem komputerowym zaproponował, aby złożyć doniesienie na... policję. - Przecież to przestępstwo - tłumaczył zdziwiony.

Funkcjonariusze z Tomaszowa nie kryli, że nielegalne oprogramowanie w policyjnych komputerach to norma. - Przecież jednostek nie stać na kupno legalnych programów - tłumaczyli. - Aby normalnie pracować, wgrywamy pirackie kopie bądź używamy - też bez pozwolenia - darmowych programów dołączanych do gazetek. Normą jest też, że łamiąc przepisy, przynosimy do pracy prywatne komputery. Tak jest we wszystkich jednostkach.

Sprawdziliśmy. Rzeczywiście tak jest. W największym komisariacie w Łodzi na blisko 200 policjantów są tylko trzy służbowe komputery. Kilkudziesięciu funkcjonariuszy przynosi swój sprzęt. Część ma na to zgodę. - Tyle tylko, że zainstalowane tam programy mogą być używane jedynie do celów prywatnych. Czyli wykorzystując je w pracy, łamiemy prawo - mówi jeden z funkcjonariuszy.

Janusz Tkaczyk, komendant wojewódzki policji w Łodzi, wysłał do Tomaszowa policjantów z Inspektoratu. Okazało się, że cała komenda pracuje na nielegalnym oprogramowaniu i na komputerach, które nie wiadomo skąd się wzięły! W sekcji dochodzeniowo-śledczej znaleziono nielegalne programy: Windows, Total Commander, Norton i English Translator. W sekcji ds. zwalczania przestępczości gospodarczej (walczy m.in. z piractwem komputerowym) był prywatny komputer z nielegalnym programem antywirusowym, w prewencji i kryminalistyce policjanci zainstalowali sobie program do... kopiowania płyt muzycznych i filmów.

W drogówce inspektorzy znaleźli cztery komputery. - Dwa były prywatne, a dwa kolejne nie wiadomo skąd się wzięły. Podobno z darowizn, ale nikt nie potrafił sobie przypomnieć - opowiada Zbigniew Kotlicki, szef Inspektoratu KWP.

Policjantom kazano natychmiast usunąć wszystkie nielegalne programy i zabrać do domu własne komputery. Szef tomaszowskiej policji i informatyk odpowiedzą za brak nadzoru.

Komendant wojewódzki zapowiedział kontrole sprzętu informatycznego we wszystkich jednostkach w Łódzkiem.

Dla Gazety Bartłomiej Witucki, rzecznik prasowy polskiego oddziału Business Software Alliance, organizacji zajmującej się promowaniem legalnego oprogramowania

Niestety, nierejestrowanie i nielegalne używanie często tanich programów komputerowych jest w Polsce powszechne. Także w instytucjach państwowych i firmach. Mieliśmy już przypadki, gdy takich oprogramowań używała także policja. Pamiętam, że wówczas odpuściliśmy sprawę, bo program był wart kilkaset złotych, choć było to ewidentne łamanie prawa.

Rozumiem, że policja jest biedna, ale chyba powinno stać ją na wykupienie niedrogich licencji dla swoich funkcjonariuszy, jeśli w pracy używają komputerów.




Temat: Co grozi PIRATOM ???
Policyjny Serwis Informacyjny

wtorek, 19 grudnia 2000 R.

Jak zarobić w ciągu siedmiu lat co najmniej 5 milionów zł? Zagadkę
rozwiązali policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą
Komendy Miejskiej. Rok intensywnej pracy operacyjnej doprowadził do
zatrzymania 6 osób, które w ciągu tylko ostatniego półrocza zarobiły ok.
500.000 zł. Rozbicie grupy możliwe było dzięki specjalistycznej wiedzy
informatycznej policjantów i śladom jakie zostawia w sieci każdy internauta.
To trochę tak jakby zostawić tam ślad swoich linii papilarnych. To pierwsza
w Polsce sprawa internetowa na tak ogromną skalę. Ustalono, że grupa miała
oferty z całego świata. Na ich stronę internetową wchodziły m.in.
administracja rządowa i armia USA zainteresowane bogactwem oferty.

Mózgiem grupy był 22-letni Radosław O., nigdzie nie pracujący, zaoczny
student informatyki. Podobno jeden z najlepszych komputerowych specjalistów
w kraju. W wynajmowanym na Retkini mieszkaniu zorganizował profesjonalną
kopiarnię pirackich płyt kompaktowych. Zgodnie z zasadą, że reklama dzwignią
handlu założył własną stronę internetową (wykorzystując możliwości telewizjo
kablowej) i dzięki łączności z całym światem przedstawił handlowa ofertę. A
była ona bardzo bogata. Zawierała wszystkie istniejące programy komputerowe,
płyty z muzyką i grami komputerowymi. Skalę oferty obrazuje ilość
internetowych stron - było ich ok. 300. Taką ilością nie pochwalą się nawet
duże firmy czy hurtownie. Nowości zajmowały 16 stron, gry na peceta 23,
programy użytkowe na PC 26, programy użytkowe w pakietach 56, programy
kompresujące MP3 36 stron. W ofercie było nawet 36 stron gier na Amigę. W
ofercie znajdowały się m.in. różne odmiany programów Adobe, , Corel, Lotus,
AutoCad, programy edukacyjne: encyklopedie, książki kucharskie, programy do
nauki języków obcych, słowniki, programy antywirusowe oraz wiele innych.
Wydruk wszystkich stron internetowych zajął policjantom 1,5 godziny. Do
pomocy w przestępczym procederze młody człowiek wciągnął ojca, siostrę, jej
znajomego, 26-letniego Tomasza W., oficjalnie prowadzącego w Łodzi firmę
naprawiającą komputery oraz swoją 19-letnią dziewczynę, mieszkankę powiatu
łódzkiego wschodniego, studentkę niepublicznej szkoły wyższej. Razem
stworzyli piracką manufakturę. Napływające z całego kraju oferty realizowali
w urzędach pocztowych. Za zaliczeniem pocztowym wysyłali do odbiorców
pakiety zamówionych płyt. Minimum jakie miał na handlu Radosław O. to kwota
8.000 zł miesięcznie. I to tylko wtedy, gdy interes szedł gorzej niż zwykle.
Reklamacji ze strony odbiorców nie było. Radosław O. zawarł nawet w
internetowej ofercie gwarancję jakości sprzedawanych piratów. Był nią
specjalny program kopiujący zapewniający doskonałą jakość. Płyty sprzedawane
były w cenie od 20 do 35 zł plus 9 zł kosztów przesyłki. W trakcie
przeszukania kopiarni znaleziono 10.000 pirackich płyt CD, w tym tzw. płyty
matki, 4 nagrywarki, dwa komputery i drukarkę. W pomieszczeniach należących
do Tomasza W., znaleziono ponadto 300 piratów i przekazy pocztowe świadczące
o wysyłaniu płyt. Wartość zabezpieczonych płyt oszacowano na ok. 2.000.000
zł. Wartość rynkowa podobnego ale legalnego oprogramowania sięga kwot od 30
do nawet 3.000 zł. Zatrzymano też 18-letniego ucznia liceum, który
zaopatrywał się u Radosława O. w oferowane płyty. Jako dobry znajomy kupował
płyty po preferencyjnych cenach. Policjantom w wykryciu sprawy pomogło
doświadczenie zdobyte w podobnej sprawie wykrytej wcześniej. Wtedy
zatrzymano internetowego oszusta, który zamiast zamówionych rzeczy wysyłał
odbiorcom śmieci. Radosława O. zatrzymano w jednym z łódzkich urzędów
pocztowych w trakcie próby wysłania kolejnej, składającej się z 15 paczek
przesyłki pocztowej z pirackimi programami. Odbiorcami byli klienci m.in. z
Bydgoszczy, Szczecina, Krakowa i Wrocławia. Pozostałe osoby zatrzymywano w
mieszkaniach a Tomasza W. w jego firmie. Policjanci w obawie przed
skasowaniem przez członków grupy informacji komputerowych wykorzystali
pretekst sprawdzenia instalacji wentylacyjnych. Aby uprawdopodobnić wersję
wszyscy przebrani byli w stroje kominiarzy. Zatrzymanym zostaną
przedstawione zarzuty z ustawy o prawie autorskim, paserstwo i nielegalne
prowadzenie działalności gospodarczej. Grozi im do 3 lat pozbawienia
wolności oraz wysokie grzywny. Na ich poczet zabezpieczono oprócz
komputerowego sprzętu także renault megane należące do Radosława O.





Temat: Zatrzymano hakerów, którzy wyłudzili 56 tys. zł

Łódzcy policjanci zatrzymali dwóch hakerów, którzy zawierając fikcyjne transakcje w internecie, wyłudzili co najmniej 56 tys. zł - poinformował Radosław Gwis z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
Do zatrzymania doszło w jednej z kawiarenek internetowych w Legionowie (Mazowieckie). Według wstępnych ustaleń, 24-letni mężczyźni, mieszkańcy woj. mazowieckiego, za pomocą specjalnych programów komputerowych, tzw. koni trojańskich, przejmowali dane tzw. super sprzedawców internetowych, działających na portalu aukcyjnym Allegro.pl - ich nazwę, adres, opinie, konta oraz hasła dostępu.

"Dzięki tym danym byli nie do odróżnienia od autentycznych sprzedawców. Mogli bez przeszkód zawierać fikcyjne transakcje internetowe, a wpływy z tych operacji kierowali na własne konta" - wyjaśnił Gwis. Hakerzy "podszyli" się pod 16 sprzedawców.

Policjanci zabezpieczyli cztery dyski twarde komputerów używanych przez hakerów. Trwają czynności wyjaśniające. Sprawcom grozi kara do ośmiu lat więzienia.

Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez PAP, hackerzy użyli nowych odmian od dawna obecnych w sieci koni trojańskich (trojanów).

"Bez przerwy powtarzamy naszym użytkownikom, by dbali o bezpieczeństwo swoich domowych komputerów. Firewall, programy antywirusowe, nieklikanie w nieznane linki - to podstawa bezpieczeństwa w Sieci. Allegro nie ma wpływu na takie przypadki. Tutaj wszystko zależy od rozsądnego działania właścicieli komputerów" - powiedział PAP menedżer PR portalu Allegro.pl, Patryk Tryzubiak.

Trojan jest programem, który może stanowić nieprzewidziany "dodatek" do zwykłej gry, filmu czy aplikacji ściągniętej z Internetu. Jest to niewielki szkodliwy program, który po zainstalowaniu się w komputerze ofiary, może zbierać informacje o hasłach dostępu, numerach kart kredytowych czy kont bankowych.

Trojany mogą przesyłać te dane na określony z góry serwer, bądź tworzyć tzw. tylne wejścia (backdoors), umożliwiające opanowanie komputera użytkownika, korzystanie z jego kont i poczty bądź seryjne rozsyłanie spamu lub złośliwego kodu.

http://wiadomosci.onet.pl/1483007,11,item.html
allegro oczywiście jak zwykle umywa ręce od wszystkiego,każde zgłoszenie o nei uczciwych zamiarach sprzedawcy które zgłaszałem,było rozpatrywane po ponad 24h,niejednokrotnie były sytuacje ze rzut oka na aukcje i wiadomo ze bedzie przekret,zgłaszałem to i nic,dopiero pozniej po negatywach widziałem że miałem racje.Ostatnio mnie koleś przekręcił na śmieszną sume bo 13zł ale nie byłem jedynym w miesiącu "ginie " mu kilka -kilkanaście przesyłek ludzie walą negatywy,a zgłosznie do allegro konczy sie standardowa odpowiedzia ze oni tylko kontaktuja sprzedawce z kupujacym,bla bla bla swoich praw moge dochodzic droga sadowa lub mam sie zgłosic na policje.Juz to widze policja zajmuje sie moim przypadkiem za 13zł wystawiłem odpowiedni komentarz i olałem sprawe aa koleś dalej kręci bez konsekwencji.W zeszłym tygodniu kupiłem telefon 160zł,po wpłacie we wtorek widze ze sprzedawca dostał negatywa że nie posłał towaru,przekręt na 230zł,oczywiście moje obawy uzasadnione,towaru 7dni niema.Na maile nie odpisuje,na gg nie odpisuje nr telefonu podany zły.Jak dostane odpowiedz z allegro wkleje wam co mi odpisali po zgłoszeniu oszustwa



Temat: "Robal" w sieci

Policja: wpadliśmy na trop niebezpiecznych hakerów

13 lutego 2009
IDG.pl/Tomasz Zdunek
Funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku wpadli na trop hakerów, którzy w ciągu ostatnich dwóch dni rozesłali ponad pół miliona wiadomości z niebezpiecznym wirusem. Internauci z całego świata po odebraniu aplikacji nieświadomie uruchamiali program, który wykradał wszystkie dane, hasła i kody dostępu. Ponadto w mieszkaniach podejrzanych znaleziono kilkadziesiąt płyt z nielegalnym oprogramowaniem.

Według informacji Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, osoby podejrzane zaledwie w ciągu dwóch dni rozesłały ponad pół miliona wiadomości z niebezpiecznym wirusem. Próba otwarcie pliku uruchamiała aplikację, która przejmowała kontrolę nad komputerem i wykradała hasła, kody i dane prywatne. Działalność hakerów wykryła jednostka do walki z przestępczością gospodarczą KWP w Białymstoku.

Policjantów zainteresowało nietypowe zachowanie jednego z internautów. Na jednym z popularnych portali społecznościowych ktoś w jednym czasie założył 20 fikcyjnych kont. Następnie za ich pośrednictwem rozsyłał wiadomości o treści: "Cześć, wydaje mi się, że chyba mam twoje stare zdjęcie. Czy to ty?". Internauta klikał na załączone zdjęcie i w tym samym czasie na komputerze instalował się niebezpieczny wirus. Program ukrywał się na dysku i czekał na zdalne instrukcję swojego właściciela. Jak podaje rzecznik policji, wirus w każdym momencie mógł przejąć kontrolę nad komputerem, sczytywać hasła, kody i inne poufne informacje. Wstępnie ustalono, że w połowie listopada ubiegłego roku przez 2 dni hakerzy rozesłali takie wiadomości do pół miliona adresatów na całym świecie.

"Ten niewykrywalny przez programy antywirusowe 'robal' jak szpieg czekał w uśpieniu na zdalne instrukcje nieznanego operatora. W wybranym przez niego momencie mógł przejąć kontrolę nad komputerem. Intruz był w stanie sczytywać hasła, kody i inne sekretne dane. Sprawca rozesłał takie wiadomości do co najmniej 500 tysięcy adresatów" - mówi podinsp. Jacek Dobrzyński z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

Patrol internetowy KWP w Białymstoku wpadł na trop cyberprzestępców i określił miejsce, gdzie znajdowały się ich komputery. W akcji wzięli udział również policjanci z Rzeszowa. W trzech mieszkaniach zabezpieczono łącznie 6 komputerów, 8 dysków twardych i kilkadziesiąt płyt z nielegalnym oprogramowaniem. Teraz policjanci ustalają, czy właściciele sprzętu na pewno brali udział w tym procederze. Niestety w trakcie obławy podejrzanych nie było w domu. Jednak jak zapewnia rzecznik: "Zatrzymanie sprawców to tylko kwestia czasu".

Policja ostrzega: "Jeżeli otrzymujemy wiadomość od nieznanej osoby lub firmy, nie ulegajmy pokusie i ciekawości, klikając na zawarte w poczcie załącznik lub linki. Nieświadomi narażamy się na infekcję całego systemu i utratę sekretnych informacji o nas i naszych kontach. Kradzież naszej tożsamości umożliwia przestępcom zaciąganie na nasze konto zobowiązań finansowych, a nawet towarzyskich. Przy sieci bezprzewodowej pamiętajmy o jej zabezpieczeniu przed dostępem obcych".


Źródło



Temat: Akcja bezpieczni w sieci
Należy pamiętać o tym, że poza wszelkimi dobrodziejstwami i możliwościami jakie otwiera przed nami sieć internetowa – nieumiejętne korzystanie z jej zasobów niesie ze sobą również sporą liczbę różnorakich zagrożeń.

Dzieci i młodzież są w szczególności narażone na negatywne skutki nowych technologii komputerowych gdyż nabywając w bardzo młodym wieku umiejętności korzystania i sprawnego „surfowania” po stronach globalnej sieci - tak naprawdę nie nabywają wiedzy o poważnych zagrożeniach jakie internet ze sobą niesie. Należy pamiętać, że użytkownikami internetu są ludzie, a niestety nieograniczony dostęp do internetu mają również ci, którzy nie zawsze działają w dobrych intencjach.

W związku z tym najmłodsi użytkownicy internetowej technologii między innymi mogą paść ofiarą zjawiska uwodzenia przez internet (pedofilii), narażeni są na kontakty z niebezpiecznymi treściami (np. pornografia,przemoc, rasizm, sekty), mogą zetknąć się ze zjawiskiem cyberprzemocy (internetowym odpowiednikiem przemocy rówieśniczej) oraz innymi przestępstwami internetowymi. Do katalogu zagrożeń globalnej sieci internetowej należy także dodać dotykające coraz większą liczbę użytkowników zjawisko uzależnienia od Internetu.

Żeby uniknąć zagrożeń należy uświadamiać zarówno dzieci, młodzież, jak i dorosłych użytkowników sieci, że nieprzestrzegając zasad bezpieczeństwa w trakcie korzystania z Internetu również w zaciszu czterech ścian swojego domu możemy stać się potencjalną ofiarą przestępstwa.

Podstawowe zasady bezpiecznego użytkowania Internetu to:

1.Nie ufajmy osobom poznanym w sieci, gdyż wiele z tych osób podaje się za kogoś kim naprawdę nie jest. Nie spotykajmy się zbyt pochopnie z kimś poznanym przez Internet w prawdziwym świecie, a jeżeli już planujemy spotkanie poinformujmy o tym rodziców lub inną osobę, która będzie wiedziała z kim i gdzie jesteśmy.

2.Nie podawajmy swoich danych osobowych takich jak np. imię, nazwisko, wiek, nr telefonu, adres domowy, adres szkoły lub pracy, gdyż zawsze informacje te mogą być wykorzystane przeciwko nam.

3.Zabezpieczajmy swoje komputery. Jeżeli nasz komputer podłączony jest do internetu powinniśmy mieć zainstalowany odpowiedni program antywirusowy.

4.W sytuacjach kiedy coś nas zaniepokoi lub nawet wystraszy w internecie – należy o tym poinformować Policję, gdyż być może w ten sposób wspólnie uda zapobiec się groźnym przestępstwom, które mogłyby dotknąć każdego z nas bądź naszych bliskich.

Żeby pomóc dzieciom i młodzieży w szeroko pojmowanych sytuacjach zagrożenia w Sieci Fundacja Dzieci Niczyje wspólnie z Fundacją Grupy TP uruchomiły Helpline.org.pl

Projekt ten adresowany jest do dzieci i młodzieży, rodziców, a także osób profesjonalnie zajmujących się zwalczaniem zagrożeń w Internecie. Jeżeli ktokolwiek zetknął się z symptomami przestępczości w sieci lub chociażby ma takie podejrzenie może skontaktować się z profesjonalistami Helpline i od nich uzyskać szczegółowe informacje oraz pomoc w tym zakresie.

Jak skontaktować się z Helpline.org.pl?

Tel: 0800 100 100(połączenie bezpłatne)

e-mail: helpline@helpline.org.pl

oraz za pomocą komunikatora on-line na stronie: www.helpline.org.pl
Żeby pomóc dzieciom i młodzieży w szeroko pojmowanych sytuacjach zagrożenia w Sieci Fundacja Dzieci Niczyje wspólnie z Fundacją Grupy TP uruchomiły Projekt ten adresowany jest do dzieci i młodzieży, rodziców, a także osób profesjonalnie zajmujących się zwalczaniem zagrożeń w Internecie. Jeżeli ktokolwiek zetknął się z symptomami przestępczości w sieci lub chociażby ma takie podejrzenie może skontaktować się z profesjonalistami Helpline i od nich uzyskać szczegółowe informacje oraz pomoc w tym zakresie. Jak skontaktować się z Helpline.org.pl? Tel: 0800100100(połączenie bezpłatne) e-mail: www.helpline.org.pl

źródło: http://www.nowydworgdanski.policja.gov.pl, Oficer Prasowy KPP Nowy Dwór Gdański



Temat: Hakerzy czyszczą konta bankowe
Polska,haloooo.com
Hakerzy czyszczą konta bankowe
KRYZYS SPRZYJA CYBERPRZESTĘPCOM
Wystarczy zalogować się do fałszywej witryny banku, żeby stracić wszystkie pieniądze z konta
sxc.hu
Kryzys finansowy to istny raj dla międzynarodowych gangów okradających przez internet konta bankowe - alarmuje dziennik "Polska". Eksperci mówią o gigantycznej lawinie wirusów i fałszywych witryn internetowych, za pomocą których hakerzy czyszczą nasze konta.
Przestępcy tworzą fałszywe witryny internetowe banków i podszywając się pod instytucje finansowe wysyłają maile oferujące nieistniejące kredyty hipoteczne i pożyczki - wynika z raportu międzynarodowego koncernu Panda Security, do którego dotarła "Polska".

Patrz, gdzie się logujesz

Tylko od 14 do 16 września, kiedy to giełdy odnotowały pięcioprocentowe spadki, liczba niebezpiecznych wirusów wzrosła o połowę. 14 września niebezpiecznych programów było ponad 8,2 tys. Dwa dni później już ponad 31 tys. To głównie fałszywe witryny internetowe, łudząco podobne do serwisów banków. Logując się na taką stronę, podajemy przestępcom jak na tacy swój PIN i dane osobowe. Hakerzy, którzy według ekspertów na nielegalnym procederze miesięcznie zarabiają 10 mln euro, poszli jednak o krok dalej. – Do tej pory tylko podrabiali strony instytucji, teraz atakują oryginalne witryny banków – powiedział dziennikarzom "Polski" Maciej Sobianek, specjalista od bezpieczeństwa internetowego w Panda Security.

Przejmują hasła dostępu do kont
Polacy pod okiem elektronicznych szpiegów

Kilka dni temu stołeczni policjanci zatrzymali Ukraińca Oleksandra Z., który wraz z kompanami okradał przez internet konta bankowe. Od czerwca szajka oszukała kilkadziesiąt osób na kilkaset tysięcy złotych. W Szczecinie wpadło trzech hakerów, którzy wyczyścili konta klientów banków na ok. 150 tys. zł. Z kolei katowicka policja zatrzymała 10 cyberprzestępców, którzy przejmowali hasła dostępu do internetowych kont bankowych, a ukradzione pieniądze transferowali za granicę, głównie na Ukrainę.

– Z kont bankowych kilkunastu poszkodowanych osób „wyparowało” blisko półtora miliona złotych. Zatrzymaliśmy już 10 osób, ale to nie koniec śledztwa – powiedział "Polsce" Andrzej Gąska, rzecznik katowickiej policji.

Miliardy euro giną z kont

Zdaniem ekspertów, przestępcy wykorzystują to, że w dobie kryzysu coraz częściej robimy zakupy w sklepach internetowych, bo jest w nich taniej. Przy każdej transakcji musimy podać swoje poufne dane i na to właśnie czekają przestępcy. Firma G Data Software, producent oprogramowania antywirusowego, policzyła, że w październiku w sieci pojawiło się aż 80 tys. nowych wirusów.

W ubiegłym roku na całym świecie działało 16 tys. stron służących do wykradania danych klientów banków. Straty szacuje się w miliardach euro. Według ekspertów liczba hakerskich ataków na Polskę wzrasta co roku trzykrotnie.

/bea/jerzygr



Temat: Inteligencja w układach elektrycznych?
Witam wszystkich Kolegów na FORUM.

Czsami dla relaksu, dobrze jest poczytać jakiś felieton jak np.

Inteligentny Dom

28 listopada 1995.
Wreszcie przeprowadziliśmy się do nowego domu. Teraz żyjemy w najinteligentniejszym domu w całym sąsiedztwie. Wszystko jest osieciowane. Telewizja kablowa jest podłączona do naszego telefonu, który łączy się z moim komputerem osobistym, który z kolei połączony jest z liniami zasilania, wszystkimi pozostałymi urządzeniami i systemami bezpieczeństwa. Wszystko działa dzięki uniwersalnemu zdalnemu sterownikowi, z najprzyjaźniejszym interfejsem, jaki kiedykolwiek widziałem. Programowanie jest banalne. Jestem kompletnie oszołomiony.

30 listopada.
Genialne! Zaprogramowałem moje VCR z biura, włączyłem termostat i światła telefonując z samochodu, zdalnie ustawiłem piekarnik na pizzę. Wszystko było gotowe, gdy przyjechałem. Może powinienem sobie wszczepić ten uniwersalny sterownik?

3 grudnia.
Wczoraj zawiesiła się kuchnia. Dziwne zdarzenie. Gdy otwierałem drzwi do lodówki, żarówka się przepaliła. Natychmiast przestały działać wszystkie elektryczne urządzenia - światła, kuchenka mikrofalowa, ekspres do kawy - wszystko. Ostrożnie wyłączyłem i włączyłem wszystkie urządzenia. Nic. Zadzwoniłem do działu okablowania (ale nie z kuchennego telefonu). Odesłali mnie do obsługi. Obsługa stwierdziła, że problem leży w oprogramowaniu. Firma programistyczna uruchomiła kilka zdalnych programów diagnostycznych na moim domowym procesorze. Ich system ekspertowy stwierdził, że wina jest po stronie obsługi. Nie obchodzi mnie, czyja to wina, po prostu chcę mieć z powrotem moją kuchnię. Następne telefony, następne zdalne diagnostyki. Okazało się, że był to "nieprzewidziany tryb usterki", sieć nigdy nie widziała przepalającej się żarówki przy otwartych drzwiach - zaś jej rozmyta logika zinterpretowała spalenie się żarówki jako przebicie w sieci i wyłączyła całą kuchnię. Ponieważ jednak pamięć sensoryczna potwierdziła, że nie było żadnego przebicia, program zarządzania kuchnią był niezdolny do standardowego restartu. Faceci z obsługi przysięgali, że takie coś zdarzyło się po raz pierwszy. Przeładowanie kuchni zajęło ponad godzinę.

7 grudnia.
Policja jest nieszczęśliwa. Nasz dom wzywa ich na pomoc. Odkryliśmy, że kiedykolwiek włączamy telewizor albo stereo na więcej niż 25 decybeli, tworzy to wzory mikrodrgań, które ulegają wzmocnieniu, docierając do okna. Gdy te drgania mieszają się z powiewami wiatru, czujniki systemu bezpieczeństwa są aktywowane i policyjny komputer stwierdza próbę włamania. Wyobraźcie sobie. Inna sprawa: jeśli tylko piwnica jest w trybie autodiagnostycznym, uniwersalny sterownik nie pozwala mi na zmianę kanałów w telewizorze. To oznacza, że w tej chwili muszę wstawać z kanapy i zmieniać kanały ręcznie. Faceci od oprogramowana i ci z obsługi mówią, że te niedogodności zostaną poprawione w nowej wersji oprogramowania - InteliDom 2.1. Ale ona nie jest jeszcze gotowa.

12 grudnia.
To koszmar. W domu jest wirus. Mój komputer złapał go podczas grzebania się w publicznie dostępnej sieci. Wróciłem do domu, gdzie okazało się, że bawialnia jest sauną, okna w sypialni pokryte są lodem, lodówka się rozmroziła, pralka zalała piwnicę, drzwi do garażu otwierają się i zamykają, zaś telewizor zablokował się na kanale z telezakupami. Wszystkie światła migały jak stroboskop - dopóki się nie przepaliły. Wszędzie pełno okruchów szkła. Oczywiście czujniki nic nie wykryły. Popatrzyłem na komunikat, powoli skrolujący się przez ekran komputera: "Witaj, tu Niszczyciel Domów!!! Zabawa dopiero się zaczyna... (mówiąc skromnie, jeszcze nie było takiego wirusa, jak ten...)". Wyszedłem z domu. Dość.

18 grudnia.
Myśleli, że udało im się dokonać cyfrowej dezynfekcji, ale mój dom przypomina szambo. Rury popękały i nie jesteśmy zupełnie pewni, czy złapaliśmy tę część wirusa, która zaatakowała toalety. W każdym razie egzorcyści (jak zwą siebie antywirusowi komandosi) twierdzą, że najgorsze minęło. "Ten wirus jest dosyć wredny", powiedział jeden, "ale powinieneś być szczęśliwy, że nie złapaliście PolterGeista. Ten jest rzeczywiście straszny."

19 grudnia.
Okazało się, że nasz dom nie jest ubezpieczony od wirusów. "Ogień i powódź, tak", powiedział nam likwidator szkód, "wirusy - nie". Moja umowa z InteliDomem stwierdza, że wszystkie żądania i gwarancje są nieważne, jeśli którekolwiek z urządzeń lub komputerów w moim domu łączy się w jakiejkolwiek formie, trybie lub sposobie z niecertyfikowanym urządzeniem on - line. Wszystkim jest bardzo, bardzo przykro, ale nie mogli przecież przewidzieć każdego wirusa, który może zostać stworzony. Zadzwoniliśmy do naszego prawnika. Zaśmiał się. Jest podniecony.

21 grudnia.
Odebrałem telefon z działu sprzedaży InteliDomu. Jako specjalną ofertę świąteczną otrzymaliśmy darmową możliwość, aby zostać betatesterami nowej wersji InteliDom 2.1. Mówi, że będziemy mogli spotkać się osobiście z programistami. Powiedziałem mu: "Oczywiście".

..............................................................................

A jaka jest rzczywistość, użytkowników inteligentnych domów w Polsce ?



Temat: HUMOR :))

Bubas:KoZa - jeszcze się pokładam ze śmiechu

Hehe, ja też musiałem chwilę odczekać, zanim wkleiłem ten tekst na forum. Zgon. :D:D

A tu jeszcze coś, by nie spamować.

Inteligentny dom

Tele-Communications Inc., największa w kraju sieć telewizji kablowej, prowadzi z Pacific Gas & Electric Co. i Microsoft Corp. rozmowy na temat unikatowego pilotażowego projektu - budowy "inteligentnego domu". Oczekuje się, że przemysł automatyki domowej potroi swoje obroty, z 1,7 mld dolarów w tym roku do 5,1 miliardów w roku dwutysięcznym.

28 listopada 1995.
Wreszcie przeprowadziliśmy się do nowego domu. Teraz żyjemy w najinteligentniejszym domu w całym sąsiedztwie. Wszystko jest osieciowane. Telewizja kablowa jest podłączona do naszego telefonu, który łączy się z moim komputerem osobistym, który z kolei połączony jest z liniami zasilania, wszystkimi pozostałymi urządzeniami i systemami bezpieczeństwa. Wszystko działa dzięki uniwersalnemu zdalnemu sterownikowi, z najprzyjaźniejszym interfejsem, jaki kiedykolwiek widziałem. Programowanie jest banalne. Jestem kompletnie oszołomiony.

30 listopada.
Genialne! Zaprogramowałem moje VCR z biura, włączyłem termostat i światła telefonując z samochodu, zdalnie ustawiłem piekarnik na pizzę. Wszystko było gotowe, gdy przyjechałem. Może powinienem sobie wszczepić ten uniwersalny sterownik?

3 grudnia.
Wczoraj zawiesiła się kuchnia. Dziwne zdarzenie. Gdy otwierałem drzwi do lodówki, żarówka się przepaliła. Natychmiast przestały działać wszystkie elektryczne urządzenia - światła, kuchenka mikrofalowa, ekspres do kawy - wszystko. Ostrożnie wyłączyłem i włączyłem wszystkie urządzenia. Nic. Zadzwoniłem do działu okablowania (ale nie z kuchennego telefonu). Odesłali mnie do obsługi. Obsługa stwierdziła, że problem leży w oprogramowaniu. Firma programistyczna uruchomiła kilka zdalnych programów diagnostycznych na moim domowym procesorze. Ich system ekspertowy stwierdził, że wina jest po stronie obsługi. Nie obchodzi mnie, czyja to wina, po prostu chcę mieć z powrotem moją kuchnię. Następne telefony, następne zdalne diagnostyki. Okazało się, że był to "nieprzewidziany tryb usterki", sieć nigdy nie widziała przepalającej się żarówki przy otwartych drzwiach - zaś jej rozmyta logika zinterpretowała spalenie się żarówki jako przebicie w sieci i wyłączyła całą kuchnię. Ponieważ jednak pamięć sensoryczna potwierdziła, że nie było żadnego przebicia, program zarządzania kuchnią był niezdolny do standardowego restartu. Faceci z obsługi przysięgali, że takie coś zdarzyło się po raz pierwszy. Przeładowanie kuchni zajęło ponad godzinę.

7 grudnia.
Policja jest nieszczęśliwa. Nasz dom wzywa ich na pomoc. Odkryliśmy, że kiedykolwiek włączamy telewizor albo stereo na więcej niż 25 decybeli, tworzy to wzory mikrodrgań, które ulegają wzmocnieniu, docierając do okna. Gdy te drgania mieszają się z powiewami wiatru, czujniki systemu bezpieczeństwa są aktywowane i policyjny komputer stwierdza próbę włamania. Wyobraźcie sobie. Inna sprawa: jeśli tylko piwnica jest w trybie autodiagnostycznym, uniwersalny sterownik nie pozwala mi na zmianę kanałów w telewizorze. To oznacza, że w tej chwili muszę wstawać z kanapy i zmieniać kanały ręcznie. Faceci od oprogramowana i ci z obsługi mówią, że te niedogodności zostaną poprawione w nowej wersji oprogramowania - InteliDom 2.1. Ale ona nie jest jeszcze gotowa.

12 grudnia.
To koszmar. W domu jest wirus. Mój komputer złapał go podczas grzebania się w publicznie dostępnej sieci. Wróciłem do domu, gdzie okazało się, że bawialnia jest sauną, okna w sypialni pokryte są lodem, lodówka się rozmroziła, pralka zalała piwnicę, drzwi do garażu otwierają się i zamykają, zaś telewizor zablokował się na kanale z telezakupami. Wszystkie światła migały jak stroboskop - dopóki się nie przepaliły. Wszędzie pełno okruchów szkła. Oczywiście czujniki nic nie wykryły. Popatrzyłem na komunikat, powoli skrolujący się przez ekran komputera: "Witaj, tu Niszczyciel Domów!!! Zabawa dopiero się zaczyna... (mówiąc skromnie, jeszcze nie było takiego wirusa, jak ten...)". Wyszedlem z domu. Dość.

18 grudnia.
Myśleli, że udało im się dokonać cyfrowej dezynfekcji, ale mój dom przypomina szambo. Rury popękały i nie jesteśmy zupełnie pewni, czy złapaliśmy tę część wirusa,która zaatakowała toalety. W każdym razie egzorcyści (jak zwą siebie antywirusowi komandosi) twierdzą, że najgorsze minęło. "Ten wirus jest dosyć wredny", powiedział jeden, "ale powinieneś być szczęśliwy, że nie złapaliście PolterGeista. Ten jest rzeczywiście straszny."

19 grudnia.
Okazało się, że nasz dom nie jest ubezpieczony od wirusów. "Ogień i powódź, tak", powiedział nam likwidator szkód, "wirusy - nie". Moja umowa z InteliDomem stwierdza, że wszystkie żądania i gwarancje są nieważne, jeśli którekolwiek z urządzeń lub komputerów w moim domu łączy się w jakiejkolwiek formie, trybie lub sposobie z niecertyfikowanym urządzeniem on-line. Wszystkim jest bardzo, bardzo przykro, ale nie mogli przecież przewidzieć każdego wirusa, który może zostać stworzony. Zadzwoniliśmy do naszego prawnika. Zaśmiał się. Jest podniecony.

21 grudnia.
Odebrałem telefon z działu sprzedaży InteliDomu. Jako specjalną ofertę świąteczną otrzymaliśmy darmową możliwość, aby zostać betatesterami nowej wersji InteliDom 2.1. Mówi, że będziemy mogli spotkać się osobiście z programistami. Powiedziałem mu: "Oczywiście".