Wyświetlono wypowiedzi znalezione dla zapytania: Politycy starożytnej Grecji





Temat: Kłamstwo zawsze psuje politykę-tekst dla myślących
Przeczytaj uważnie poniższy fragment a przekonasz
się ,że sluch mi jeszcze dopisuje:

"Jak Pan Profesor już wspomniał, targi, potajemny handel stanowiskami to
względnie stały element życia politycznego. Dlaczego tak się dzieje?
- Ma to związek z istniejącymi dwiema koncepcjami uprawiania polityki.
Pierwsza, klasyczna, związana z Grecją i Arystotelesem, to koncepcja służby,
która nawiązuje do dawnych wzorów pracy politycznej na rzecz dobra wspólnego
oraz realizacji pewnych niezbywalnych dóbr dla społeczeństwa. Druga koncepcja,
zrodzona w nowożytności, ufa prawu większości, posługuje się też pewną grą, po
to, aby zdobyć większość i w ten sposób, przynajmniej w założeniach, również
realizować jakieś dobro społeczne. Ta druga koncepcja, wiążąca się z nazwiskami
Machiavellego, a później Karla von Clausewitza i Ericha Ludendorffa, zwyciężyła
obecnie w świecie polityki. Dlatego dziś mamy do czynienia z demokracją
proceduralną, a nie z demokracją, która ma zadanie - jak to kiedyś stanowił
etos demokracji - dochodzić wspólnie do prawdy. Pierwsza koncepcja polityki -
jako służby - szła za takim modelem wypracowanym już w starożytności, według
którego uprawianie polityki to działanie w duchu "plus ratio quam vis" ("raczej
za pomocą racji - a więc prawdy! - niż siły"). Proszę zwrócić uwagę na
słowo "raczej" wskazujące, że starożytni byli realistami i nie uważali naiwnie,
że politykę należy opierać tylko na racjach, na ideach i ideałach, z
pominięciem siły. Jednak od czasów nowożytnych zdecydowanie zaczęła zwyciężać i
w tej chwili niepodzielnie króluje koncepcja "plus vis quam ratio", a więc
preferująca raczej więcej siły niż racji. "

Leszek w przeciwieństwie do starożytnych Greków jest idealistą i to idealistą
ZAKLAMANYM.
Żaql mi Go czsami, bo biedak nie jest wstanie ZROZUMIEĆ na czym polega istota
Jego zaklamania.





Temat: Podpisz! Daj kobietom równe szanse!
wstawiam wytlumacznie pojecia polityka : "Pojęcie "polityka"
wywodzi się od greckich miast- państw- "polis". Starożytny filozof
Arystoteles w "Etyce nikomachejskiej" mianem polityki
określił "sztukę rządzenia państwem" i aktywny udział obywateli w
jego życiu. Umiejętność tę porównuje do rozsądku, są to cechy niemal
równorzędne. Polityka w kontekście szerszym wiąże się z kierowaniem,
można powiedzieć, że odpowiedzialna jest za nadawanie i
kształtowanie praw, ustaw. W odniesieniu do jednostki znaczenie
polityki jest bardziej ścisłe, odnosi się do działalności
jednostki . Politykę uprawiają wszyscy ci, którzy działają, wykazują
się aktywnością. Rozsądek rozumiany jest jako sztuka rządzenia
domem, umiejętności związane ze stanowieniem prawa i
sprawowaniem władzy, rozumianym jako sztuka naradzania się i
osądzania. Postępowanie rozsądne to takie, które podejmuje osoba [b]
rozumiejąca swoje interesy i dbająca o swoje własne sprawy i
korzyści".
[/b]

A teraz pytanie : od kiedy kobiety moga zajmowac sie
sprawami "polis" czyli glosowac?

1918 w PL, 1920 w stanach, 1944 we Francji,1971 !!! w Szwajcarii,
1974 w Portugalii !

996 to data oficjalna narodzenia panstwa polskiego.

Wnioskuje ze te to kobiety sa niezdolne do rzadzenia domem - cytuje
raz jeszcze na wypadek gdyby umknelo niektorym:

"Rozsądek rozumiany jest jako sztuka rządzenia domem, umiejętności
związane ze stanowieniem prawa i sprawowaniem władzy, rozumianym
jako sztuka naradzania się i osądzania. Postępowanie rozsądne to
takie, które podejmuje osoba rozumiejąca swoje interesy i dbająca
o swoje własne sprawy i korzyści"


juz nawet nie wspominam o mozliwosci kandydowania....Eh...






Temat: Bez żadnych złudzeń?
bush_w_wodzie napisał:

> leszek.sopot napisał:
>
> > W Fundacji Batorego opracowano raport na temat korupcji. Z obszernego tek
> stu
> > przywoluje maly fragment, w ktorym przypomina sie, ze winy za korupcje nie
> > mozna przypisywac tylko w mechanizmy transformacji, gdyz byula ona takze
> > immanentna czescia poprzedniego sytstemu.
>
> jest znacznie gorzej. korupcja wystepuje w polsce od setek lat. to staly
element kulturowy.

Chyba moglbys sie cofnac w czasie jeszcze dalej - przekupstwo i kumoterstwo
bylo i w starozytnym Rzymie, Grecji i Egipcie - wszedzie tam gdzie bylo panstwo
i jego urzednicy, gdzie zbierano podatki, a udzielanie koncesji np. na
prowadzenie oberzy zalezalo od jakiegos lokalnego przywileju.

> > Dla oddania sprawiedliwosci nie powinienem pominac jeszcze drobnej uwagi,
> ze w innym fragmencie raportu autorzy pisza, ze zjawisko korupcji w
panstwach bylego bloku wcale nie jest duzo wieksze niz na Zachodzie Europy,
>
> w ostatnim raporcie na temat czystosci i przejrzystosic polska miala miejsce w
> siodemj dziesiatce. najnizsze sposrod 25 krajow ue. najwyzej byly panstwa
> skandynawskie

niestety to prawda:((

> > krytykuja takze UE,
> > ze w samej UE nie istnieje jedna, spojna i wszechstronna polityka
> > antykorupcyjna.
>
> wystepowanie korupcji jest zwiazane z cechami i decyzjami osobistymi i nie
wiem czy polityka tu duzo pomoze. jednak polska jest krajem o najwyzszym
poziomie korupcji w ue i nie ma co tego zwalac na innych

Ale ja autorow raportu rozumiem w ten sposob, ze apeluja oni o stworzenie jasno
okreslonej polityki UE w zakresie walki z koprupcja, a nie, ze zwalaja oni
istenienie tego zjawiska na innych. Korupcja nie jest wylacznie zwiazana z
decyzjami poszczegolnych ludzi, ale takze z przepisami funkcjonujacymi w danych
panstwach.

> > "3.1.1 Spuscizna po komunizmie

> niby racja (choc nie do konca) ale bardzo latwo z tej racji wysnuc wniosek ze
> odpowiedzialnosc za korupcje ponosza "lone" a nie konkrwetni ludzie. tymczasem
> korupcja przejawia sie w milionach indywidualnych decyzji

Jezeli istnial sterowany system dystrybucji wszelkiego rodzaju dobr to nie
budzi mego zdziwienia fakt, ze sprzyjalo to zjawisku korupcji. Wszedzie tam,
gdzie liczba chetnych bedzie wieksza niz liczba dobr, zawsze bedzie istnialo
zagrozenie korupcja.



Temat: Wyprawa KRZYZOWA XXI wieku, kto z nami?
która cywilizacja zwycieży?
dalszy ciąg artykułu z Głosu. interesujący pomimo, że pisany z pozycji
ultrakatolickich.

co najmniej osiem różnych cywilizacji

Korzeniami swymi niektóre z nich sięgają zamierzchłych czasów starożytnych.
Różnią się między sobą wierzeniami, tradycją, kulturą, stopniem zaawansowania
ekonomicznego i cywilizacyjnego. Są to:
l łacińska kultura Zachodu oparta na chrześcijaństwie, prawie rzymskim i
filozofii greckiej;
l kultura chińska oparta na konfucjanizmie i modyfikacji buddyzmu oraz na
własnym tradycyjnym podejściu do kwestii struktury społecznej i politycznej
(chiński komunizm jest narzędziem - nie ideologią);
l kultura hinduska wywodząca się z braminizmu, zmodyfikowana przez buddyzm, z
własną tradycją filozoficzną i strukturą społeczną;
l kultura krajów islamu opiera się na religii głoszonej słowami Koranu i ma
własną tradycję sięgającą przeszło VII wieku;
l kultura japońska - odrębna od chińskiej - ze swoistym kodem moralnym;
l kultura Ameryki Łacińskiej opiera się na chrześcijaństwie, ale jest odrębna
od łacińskiej-europejskiej ze względu na swą strukturę rasową (prawie 80% krwi
indiańskiej). Korzeniami sięga nie tylko tradycji średniowiecznej Hiszpanii,
ale także prastarych kultur Azteków, Majów i innych amerykańskich ludów a nawet
niektórych plemion murzyńskich Afryki);
l kultura Afryki - niejednolita i nader prymitywna, tym niemniej utrwalona
wielu wiekami trwania.
Jak widać, te kultury - czy cywilizacje - opierają się na religiach i
wynikających z nich odmiennych wskazaniach moralnych. Wszystkie wniosły swój
wkład do kultury świata, wszystkie jednak zachowały po dziś dzień swą tradycję.
Kto twierdzi, iż można je przekształcić - i to szybko - na jedną modłę, ten
jest w błędzie.



Temat: >>> Lud i wladcy potrafia docenic...
>>> Lud i wladcy potrafia docenic...
MILTIADES (ok. 550–489 p.n.e.), ateński wódz i polityk; jego plan bitwy
przyczynił się do zwycięstwa nad Persami pod Maratonem; został skazany na pobyt
w więzieniu, gdzie zmarł

SOKRATES (469–399 p.n.e.), filozof gr.; nauczyciel Platona; Sokrates nie
stworzył zamkniętego systemu filoz.; podkreślając świadomość własnej niewiedzy
(„wiem, że nic nie wiem”), uznawał istnienie absolutnego dobra i absolutnej
prawdy, a prowadzenie ludzi ku jej poznaniu — za swą misję życiową; środkiem
poznania była według Sokratesa metoda żywego dialogu; skazany na śmierć przez
otrucie cykutą

FIDIASZ, gr. Pheidias (ok. 490–420 p.n.e.), wg opinii starożytnych największy
rzeźbiarz gr.; uczeń Ageladasa z Argos; przyjaciel i doradca artyst. Peryklesa;
od ok. 447 p.n.e. nacz. kierownik prac na Akropolu ateńskim; ok. 432–434 p.n.e.
oskarżony w sfingowanym procesie o zawłaszczenie mienia publ. (złoto, kość
słoniowa) i bezbożność; skazany na wygnanie

PERYKLES (ok. 500–429 p.n.e.), syn Ksantipposa, ateński mąż stanu; ze strony
matki wywodził się z rodu Alkmeonidów; uważany za twórcę demokracji. W okresie
jego największych wpływów (444–429) Ateny stały się pierwszą potęgą Grecji.
Zainicjował wielki plan bud., którego wynikiem było wzniesienie Partenonu,
Propylejów, Erechtejonu na → Akropolu ateńskim; przyczynił się do zakończenia
prac nad murami obronnymi łączącymi Ateny z Pireusem (tzw. Długie Mury). Za
sprawą Peryklesa doszło do umocnienia pozycji Aten w I Ateńskim Związku Mor.,
który przekształcił się ostatecznie w imperium ateńskie; w wyniku wytoczonego
procesu skazany na wygnanie - zostal pojmany przez Persow



Temat: Gaba a ciocia Wiesia
Tylko krótko dzisiaj prawo naturalne to nie jest wymył prawicowych polityków i
nie jest związane z darwniowska walka o przetrwanie - bo to jest biologia -
prawo naturalne to jest właśnie - nie zabijaj, nie kradnij itd. - kwestia sporna
to jest tylko to czy uznajemy ze czlowiek rodzi sie jako tabula rasa czy też nie
i tutaj to są własnie kwestie światopoglądowe.
Już kilkakrotnie o tym pisalem - ale widzę że jakos ciągle ucieka - wszystkie
księgi swięte zarówno Biblia jak i Koran. oraz inne pisane były w określonej
epoce przez konkretnych ludzi i dla społeczenstwa które mogło zrozumieć tyle ile
mogło - stąd wszelkie antropomorfizmy - , gdzie jest napisane o przyzwoleniu
małżeństwa starych capów - ciekawe co zrobic z Łapickim tak na marginesie - to
sa przecież ludzkie normy a nie religijne , to nie religie są okrutne tylko
ludzie ktorzy w imieniu religii działają.
Swoją drogą jakoś uciekam ze świadomości hiastorycznej że największe
systematyczne zbrodnie ludobojstwa byly dokonywane nie w imię religii ale w imię
tolerancji i rowności poczynając od usunietej w cien zapomnienia Wandei a
kończąc na nazizmie i bolszewizmie.
Co zaś się tyczy prudryjności czasów starozytnych to temat zasluguje na odrębne
rozwinięcie, podkreśle tylko ze swobodne zwyczaje znamionowalo także
średniowiecze - karnawał głupców itp.
Nie musisz także tak bardzo denerwować się koniecznościa udowadniania że
homoseksualizm istaniał zawsze bo nikt temu nie przeczy - istniał tylko że nie
był żadna normą jak to teraz probuje się udowadniać - poza tym naprawdę jestem
ciekawy jakie konkretne żródła historyczne mowią o tym że Aleksander Wielki byl
homoseksualistą? Juz nawet o ile pamietam rząd grecki prawie że chcial podawać
Scotta do sądu za sugestie zawarte w filmie o jego sklonnościach - podobnie i
Platon przeczytałem chyba wszystko ze spuścizny Platona i nie pamietam takich
informacji - chętnie bym je skorygował.
No i nie przypominam sobie żeby Rzymianie mogli mieć tyle żon ile mogli sobie
kupić - o ile mi wiadomo byli społeczenstwem monogamicznym.



Temat: Nauka a wiara
biedronka24 napisała: Nie jestem filozofem.
K: Ja tez, choc formalnie mam doktorat z filozfii...

- Ani z wyksztalcenia (choc filozofii i nauk politycznych mialam akurat nadmiar
na studiach) ani z zamilowania.
K: Nadmiar? Boisz sie wiedzy?

- Nie dyskutuje o teologach. Komputery dzis nie sa takie drogie. Drogie sa
technologie i narzedzia potrzebne do badan doswiadczalnych.
K: Stad fizycy uciekaja od empirii do czystej niemalze matematyki...

- Rozumiem, ze Ty spelniasz sie w tego typu dyskusjach wiec za wszelka cene
bedziesz probowal udowodnic teze, ktorej z mojego punktu widzenia- naukowego i
empirycznego nie udowodnisz. Twoim narzedziem sa teorie filozoficzne. Moim
konkretne doswiadczenia. Dlatego ja wiem, ze jeszcze nic nie wiem a ty sie
wydajesz o tym zapominac.
K: jak nic nie wiesz, to czemu sie madrzysz? ja wiem co wiem, i zdaje sobie
sparwe z ograniczen mej wiedzy, ale tez i z jej potencjalu. Falszywa skromnosc
jest wrecz nieuczciwa!

- Coz- inny punkt widzenia. Niestety jesli pokusisz sie o klasyfikacje ktory
mianowicie bardziej pragmatyczny i naukowy, to obawiam sie, ze rowniez niczego
nie udowodnisz.
K: O co ci znow chodzi?

- Nie na wszystkie badania potrzebne sa tez miliony. W wiekszosci zas
konsekwencja, rzetelnosc, i dobra organizacja.
K: Niestety, aby np. udowodnic lub obalic kluczowe dla wspolczesnej nauki
(fizyki glownie) hipotezy typu superstring czy supergrawitacji trzeba olbrzmich
energii, a wiec obrzymich pieniedzy...

K: Moze tylko teologom wystarczy Biblia, reszta potrzebuje przynajmniej
komputerow i masy ksiazek i czasopism...
- Jezeli chcesz sie podpierac naukami stosowanymi to polub je po prostu i juz a
nie wyskakuj z jakims starozytnym filozofem i jego dowodami. Nie slyszalam o nim
wiec najwyrazniej do niektorych badan i niektorych teorii naukowych nie jest
niezbedny. Ale nie siegam tak daleko i nie twierdze, ze nie istnial lub jego
teorie sa nieprawdziwe. Po prostu twierdze, ze na dzien dzisiejszy mnie nie
interesuja. I zostanmy przy tym.
K: Odrzucasz cale nasze dziedzictwo kultitralne, w tym greckich antycznych
filozofow, a to swiadczy o skarjnym ograniczeniu intelektuaklnym i braku chceci
poznania - to cie wrecz dyskwalifikuje jako naukowca... :(

- Czy wobec tego siedzisz na postdoku w naszym biednym kraju i ktos za te prace
indoktrynacyjne jeszcze placi?
K: Sam sie finansuje z mej pracy jako wykladowca i researcher, i nikogo nie
indoktrynuje: studentom przedstawiwm rozne teorie: od Marxa do neoliberlalow...
Wybor nalezy do nich...




Temat: Historia sztuki - rok I i II
Historia sztuki - rok I i II
Posiadam do sprzedania lektury niezbędne do egzaminów, w stanie
bardzo dobrym, po przystępnych cenach. Kontakt: 609156053 lub
mailowo: diabelekmm@interia.pl

HIST. SZT. STAROŻYTNEJ
1) A. Mierzejewski, Sztuka starożytnego Wschodu II, Warszawa 1983
(niezbindowana)
2) E. Papuci-Władyka, Sztuka starożytnej Grecji, Warszawa-Kraków
2001. (zbindowane, obustronne 15-20 zł)
3) J. A. Ostrowski, Starożytny Rzym. Polityka i sztuka, Warszawa-
Kraków 1999. (zbindowane, obustronne, 15-20zł)
4) J. Lipińska, Historia rzeźby, reliefu i malarstwa starożytnego
Egiptu, Warszawa 1978. (zbindowane, obustronne, 10-15zł)
5) P. Zinker, August i potęga obrazów, Poznań 1999. (zbindowane,
obustronne xero, 15zł)

HIST. SZT. ŚREDN. POWSZECHNEJ
1) A. Chastel, Sztuka włoska, Warszawa 1978 (fragment książki do
egzaminu, zszyty, 43 strony, 1,5 zł ;) )
2) E. Panofsky, Architektura gotycka i scholastyka (artykuł, 1 zł)
3) E. Panofsky, Imago Pietatis. Przyczynek do historii typów
przedstawieniowych Mąż Boleści i Maria Pośredniczka (artykuł,
niezbindowany, 26 stron, 1 zł ;) )
4) E. Panofsky, Suger, opat St-Denis (artykuł, 1 zł)
5) J. Dębicki, Zachodni portal katedry świętego Łazarza w Autun:
studium z historii sztuki i historii idei (fragmenty do egzaminu,
xero jednostronne, 62 strony, 3 zł)
6) J. Kłosińska, Sztuka bizantyńska, Warszawa 1975 (zbindowana, 280
stron, obustronne xero, 10 zł)
7) J. P. Couchoud, Sztuka francuska (fragment książki do egzaminu,
niezbindowany, obustronne xero, 150 stron, 5 zł)
8) Otto von Simson, Katedra gotycka. Jej narodziny i znaczenie,
Warszawa 1989. (niezbindowane, 10zł)
9) P. Skubiszewski, Malarstwo karolińskie i przedromańskie, Warszawa
1973. (zbindowane, 10zł)
10) R. Krüger, Dawne niemieckie malarstwo tablicowe, Warszawa [ ].
(niezbindowane, obustronne xero, 8zł)
11) U. Mazurczak, Wyobrażenia stworzenia człowieka i przyrody w
rzeźbie katedry NMP w Chartres. Związek doktryn filozoficzno-
teologicznych szkoły katedralnej w Chartres ze sztuką. (artykuł,
zszyty, 18 stron)
12) W. Marcinkowski, Przedstawienia dewocyjne jako kategoria sztuki
gotyckiej (fragment książki, niezbindowany, 29 stron, 1 zł ;) )

HIST. SZT. WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKIEJ
1) B. Filarska, Początki architektury chrześcijańskiej, Lublin 1983.
(zbindowane, jednostronne, 15-20zł)




Temat: Prowda cołkym prowda g***o prowda
Przepraszam – drobne kłopoty z komputerem.

Doszedłem do wniosku , iż nie zawsze jestem zrozumiany i nie zawsze tak samo
rozumie pewne słowa używane przez moich adwersarzy pozwalam sobie przytoczyć
pewien mój tekst:

„Na początku było Słowo....”
Któż z nas tego nie słyszał ale mało kto to rozumie. Dla chrześcijan powinno to być
truizmem i dlatego dla socjalistów a w szczególności dla komunistów podejście do
słów stało
się sprawą ideologiczną. Doszli oni do wniosku, iż zabijając prawdziwe znaczenie
słów
zabijają Boga. Przez cały XX w. niszczono prawdziwe znaczenie słów i tak np.
niesprawiedliwość zastąpiono „sprawiedliwością społeczną” demokrację zastąpiono
„demokracją socjalistyczną”, prawdę zastąpiono „prawdą ekranu i mass mediów”,
złodzieja ,
hochsztaplera i pieniacza słowem „polityk”, okradanie pracowników nazwano
„drapieżnym
kapitalizmem”. Przez ostatnie dziesięciolecia żyjemy w dramatycznym konflikcie
między
słowami a ich prawdziwym znaczeniem. Niema się co dziwić, że weszło nam to w krew i
zaczęliśmy wierzyć, iż tak musi być. Cóż dajemy się nabrać na nieistniejący język.
„Tłumnie” chodzimy na „wybory” i głosujemy nie na polityków (polityka i etyka w
starożytnej Grecji były niemal tożsame) a na zawodowych kłamców. Robimy tak mimo a
może na przekór największemu z największych Polaków który swego czasu powiedział....
„każdy ustrój nie oparty o etykę, przeradza się w totalitaryzm...”. Być może nie
uwolnimy się
od terroru słów które utraciły swe znaczenie ale wtedy nie możemy się nazywać
chrześcijanami. Bo przecież to Chrystus powiedział „...mówcie tak, tak, nie, nie
a co więcej
od złego pochodzi...”.
Słowo to też dotrzymywanie słowa tak w życiu prywatnym jak i publicznym. Na wielu
sztandarach wypisujemy honor ojczyzna, i inne tego typu słowa, nie rozumiejąc
ich. Niech
będzie mi wolno zacytować polskiego poetę Stanisława Barańczaka który w poemacie
„Sztuczne oddychanie pisał”:
Mówić językiem, w którym „bezpieczeństwo”
Budzi dreszcz grozy, słowo „prawda” jest
Tytułem gazety, słowo „wolność” i
”demokracja” podlegają służbowo
generałowi policji;
jak to się stało, żeśmy się zaczęli
w to bawić? W te igraszki słów? W te kalambury,
przejęzyczenia, odwrócenia sensu,
w tę lingwistyczną poezję
Mieszkańcy Śląska obudźmy się i z tej milczącej większości jak w „Locie nad
kukułczym gniazdem” stańmy się decydującą większością, która przywraca prawdziwe
znaczenia słowom, nie oglądając się na Brukselę, Warszawę, Berlin czy Pragę.
Przywróćmy na początek prawdziwe znaczenie słowom patriotyzm, naród i rodzina,
aby nie
myliły się nam z szowinizmem i mafią. Zacząć należało by podjąć inicjatywę
(można również
spróbować wybrać kilku posłów) ustawodawczą, zbierając podpisy pod nowym projektem
ustawy o mniejszościach narodowych- w obecnej zapomniano, iż my ŚLĄZACY nie chcemy
być Morawianami, Czechami, Niemcami a jak wykazał ostatni spis powszechny również
POLOKAMI !!!!!!!!!
Leon Swaczyna



Temat: Z dedykacją dla w36
Z dedykacją dla w36
Z dedykacją dla w36

„Na początku było Słowo....”
Któż z nas tego nie słyszał ale mało kto to rozumie. Dla chrześcijan powinno
to być
truizmem i dlatego dla socjalistów a w szczególności dla komunistów podejście
do słów stało
się sprawą ideologiczną. Doszli oni do wniosku, iż zabijając prawdziwe
znaczenie słów
zabijają Boga. Przez cały XX w. niszczono prawdziwe znaczenie słów i tak np.
niesprawiedliwość zastąpiono „sprawiedliwością społeczną” demokrację zastąpiono
„demokracją socjalistyczną”, prawdę zastąpiono „prawdą ekranu i mass mediów”,
złodzieja ,
hochsztaplera i pieniacza słowem „polityk”, okradanie pracowników nazwano
„drapieżnym
kapitalizmem”. Przez ostatnie dziesięciolecia żyjemy w dramatycznym konflikcie
między
słowami a ich prawdziwym znaczeniem. Niema się co dziwić, że weszło nam to w
krew i
zaczęliśmy wierzyć, iż tak musi być. Cóż dajemy się nabrać na nieistniejący język.
„Tłumnie” chodzimy na „wybory” i głosujemy nie na polityków (polityka i etyka w
starożytnej Grecji były niemal tożsame) a na zawodowych kłamców. Robimy tak mimo a
może na przekór największemu z największych Polaków który swego czasu
powiedział....
„każdy ustrój nie oparty o etykę, przeradza się w totalitaryzm...”. Być może
nie uwolnimy się
od terroru słów które utraciły swe znaczenie ale wtedy nie możemy się nazywać
chrześcijanami. Bo przecież to Chrystus powiedział „...mówcie tak, tak, nie,
nie a co więcej
od złego pochodzi...”.
Słowo to też dotrzymywanie słowa tak w życiu prywatnym jak i publicznym. Na wielu
sztandarach wypisujemy honor ojczyzna, i inne tego typu słowa, nie rozumiejąc
ich. Niech
będzie mi wolno zacytować polskiego poetę Stanisława Barańczaka który w poemacie
„Sztuczne oddychanie pisał”:
Mówić językiem, w którym „bezpieczeństwo”
Budzi dreszcz grozy, słowo „prawda” jest
Tytułem gazety, słowo „wolność” i
”demokracja” podlegają służbowo
generałowi policji;
jak to się stało, żeśmy się zaczęli
w to bawić? W te igraszki słów? W te kalambury,
przejęzyczenia, odwrócenia sensu,
w tę lingwistyczną poezję
Mieszkańcy Śląska obudźmy się i z tej milczącej większości jak w „Locie nad
kukułczym gniazdem” stańmy się decydującą większością, która przywraca prawdziwe
znaczenia słowom, nie oglądając się na Brukselę, Warszawę, Berlin czy Pragę.
Przywróćmy na początek prawdziwe znaczenie słowom patriotyzm, naród i rodzina,
aby nie
myliły się nam z szowinizmem i mafią. Zacząć należało by podjąć inicjatywę
(można również
spróbować wybrać kilku posłów) ustawodawczą, zbierając podpisy pod nowym projektem
ustawy o mniejszościach narodowych- w obecnej zapomniano, iż my ŚLĄZACY nie chcemy
być Morawianami, Czechami, Niemcami a jak wykazał ostatni spis powszechny również
POLOKAMI !!!!!!!!!
Leon Swaczyna



Temat: Grecki antysemityzm
Grecki antysemityzm
Walter specjalnie dla Ciebie!

Oburzenie i protesty w Izraelu, konsternacja i zaprzeczenia w Atenach - to
efekt niedawnych deklaracji znanego kompozytora Mikisa Theodorakisa,
uznających Żydów za "przyczynę wszelkiego zła".

78-letni Theodorakis, znany w świecie m.in. z muzyki do głośnego filmu "Grek
Zorba", a w polityce deklarujący sympatię dla sprawy palestyńskiej, wygłosił
kontrowersyjne uwagi podczas prezentacji 4 listopada w Atenach swej
najnowszej książki "Gdzie mogę znaleźć swą duszę". W konferencji prasowej z
tej okazji uczestniczyli m.in. grecki minister kultury, Ewangelos Wenizelos,
i edukacji, Petros Eftimiu.

W wystąpieniu, według relacji ateńskiej gazety "Apogewmatini", Theodorakis
powiedział m.in: "Jesteśmy dwoma samotnymi narodami, my i Żydzi, oni jednak
są fanatykami i są skuteczni. Dzisiaj możemy powiedzieć, że ten mały naród
jest źródłem zła, a nie dobra, przez co należy rozumieć, że zbytnie znaczenie
i nadmierna zaciekłość stanowią zło".

Theodorakis przeciwstawił też Żydów Grekom, podkreślając, że Grecja, dzięki
swej bogatej historii "nie stała się tak agresywna jak oni".

"Mieli tylko Abrahama i Jakuba, cienie... My mieliśmy wielkiego Peryklesa" -
powiedział.

Agencje przypominają, że Abraham jest czczony jako twórca judaizmu a Jakub
jest uważany za ojca założycieli 12 plemion Izraela. Perykles, rządzący
Atenami około 2500 lat temu w tzw. Złotej Epoce, zbudował Partenon i inne
słynne pomniki starożytnej Grecji.

Deklaracje Theodorakisa, opublikowane tydzień później przez prasę izraelską,
spotkały się natychmiast z gwałtowną reakcją w Tel Awiwie.

Izraelskie MSZ określiło wypowiedź Theodorakisa jako "antysemicką" i
wyraziło "ubolewanie, że podobne uwagi wygłosiła osobistość tej rangi".

Minister spraw wewnętrznych Izraela, Tommy Lapid, powiedział, że słowa
Theodorakisa przypominają retorykę "w stylu Hitlera i Goebbelsa", nie do
przyjęcia w dzisiejszym świecie. Jeden z deputowanych izraelskich wezwał do
bojkotu utworów Theodorakisa w radiu.

Od wypowiedzi kompozytora odciął się gabinet w Atenach.

"Rząd grecki nie podziela tych opinii i nie zgadza się z uwagami
[Theodorakisa]" - powiedział rzecznik prasowy rządu.

Sam Mikis Theodorakis odrzucił oskarżenia o "antysemityzm", nazywając
je "oszczerstwem".

"Zawsze stałem po stronie słabych. Postępowałem tak również wtedy, kiedy
pomocy potrzebował naród izraelski" - napisał w oświadczeniu opublikowanym
przez gazety greckie.

"Moje wypowiedzi dotyczyły roli premiera Szarona oraz Żydów w USA i ich roli
w ukształtowaniu obecnej, agresywnej polityki prezydenta Busha" - dodał.

Agencja Associated Press przypomina, że sprawa Palestyńczyków cieszy się dużą
sympatią w Grecji, gdzie często organizowane są akcje protestu przeciwko
poczynaniom Izraela na terytoriach palestyńskich. Sam Theodorakis skomponował
kilka pieśni na cześć Organizacji Wyzwolenia Palestyny, ale jest także
autorem wydanego w 1965 r. albumu "Mauthausen Cantata", poświęconego ofiarom
nazistowskiego obozu koncentracyjnego.

Grecki kompozytor wielokrotnie przyciągał też uwagę prasy bezpardonowymi
uwagami zwłaszcza po adresem administracji USA. Po rozpoczęciu wojny w Iraku
nazwał Amerykanów "odrażającymi, okrutnymi i tchórzliwymi mordercami".

Ostatnia wypowiedź Theodorakisa została opublikowana dwa tygodnie po
niedawnym sondażu w UE, z którego wynikało, że większość Europejczyków uważa
Izrael za główne zagrożenie dla pokoju światowego. Wyniki sondażu wzburzyły
Izraelczyków, którzy uznali go za dowód "nasilającego się antysemityzmu w
Europie" - pisze AP.

info.onet.pl/827563,12,item.html



Temat: Grecki antysemityzm
fan_waltera napisał:

> Walter specjalnie dla Ciebie!
>
>
> Oburzenie i protesty w Izraelu, konsternacja i zaprzeczenia w Atenach - to
> efekt niedawnych deklaracji znanego kompozytora Mikisa Theodorakisa,
> uznających Żydów za "przyczynę wszelkiego zła".
>
> 78-letni Theodorakis, znany w świecie m.in. z muzyki do głośnego filmu "Grek
> Zorba", a w polityce deklarujący sympatię dla sprawy palestyńskiej, wygłosił
> kontrowersyjne uwagi podczas prezentacji 4 listopada w Atenach swej
> najnowszej książki "Gdzie mogę znaleźć swą duszę". W konferencji prasowej z
> tej okazji uczestniczyli m.in. grecki minister kultury, Ewangelos Wenizelos,
> i edukacji, Petros Eftimiu.
>
> W wystąpieniu, według relacji ateńskiej gazety "Apogewmatini", Theodorakis
> powiedział m.in: "Jesteśmy dwoma samotnymi narodami, my i Żydzi, oni jednak
> są fanatykami i są skuteczni. Dzisiaj możemy powiedzieć, że ten mały naród
> jest źródłem zła, a nie dobra, przez co należy rozumieć, że zbytnie znaczenie
> i nadmierna zaciekłość stanowią zło".
>
> Theodorakis przeciwstawił też Żydów Grekom, podkreślając, że Grecja, dzięki
> swej bogatej historii "nie stała się tak agresywna jak oni".
>
> "Mieli tylko Abrahama i Jakuba, cienie... My mieliśmy wielkiego Peryklesa" -
> powiedział.
>
> Agencje przypominają, że Abraham jest czczony jako twórca judaizmu a Jakub
> jest uważany za ojca założycieli 12 plemion Izraela. Perykles, rządzący
> Atenami około 2500 lat temu w tzw. Złotej Epoce, zbudował Partenon i inne
> słynne pomniki starożytnej Grecji.
>
> Deklaracje Theodorakisa, opublikowane tydzień później przez prasę izraelską,
> spotkały się natychmiast z gwałtowną reakcją w Tel Awiwie.
>
> Izraelskie MSZ określiło wypowiedź Theodorakisa jako "antysemicką" i
> wyraziło "ubolewanie, że podobne uwagi wygłosiła osobistość tej rangi".
>
> Minister spraw wewnętrznych Izraela, Tommy Lapid, powiedział, że słowa
> Theodorakisa przypominają retorykę "w stylu Hitlera i Goebbelsa", nie do
> przyjęcia w dzisiejszym świecie. Jeden z deputowanych izraelskich wezwał do
> bojkotu utworów Theodorakisa w radiu.
>
> Od wypowiedzi kompozytora odciął się gabinet w Atenach.
>
> "Rząd grecki nie podziela tych opinii i nie zgadza się z uwagami
> [Theodorakisa]" - powiedział rzecznik prasowy rządu.
>
> Sam Mikis Theodorakis odrzucił oskarżenia o "antysemityzm", nazywając
> je "oszczerstwem".
>
> "Zawsze stałem po stronie słabych. Postępowałem tak również wtedy, kiedy
> pomocy potrzebował naród izraelski" - napisał w oświadczeniu opublikowanym
> przez gazety greckie.
>
> "Moje wypowiedzi dotyczyły roli premiera Szarona oraz Żydów w USA i ich roli
> w ukształtowaniu obecnej, agresywnej polityki prezydenta Busha" - dodał.
>
> Agencja Associated Press przypomina, że sprawa Palestyńczyków cieszy się dużą
> sympatią w Grecji, gdzie często organizowane są akcje protestu przeciwko
> poczynaniom Izraela na terytoriach palestyńskich. Sam Theodorakis skomponował
> kilka pieśni na cześć Organizacji Wyzwolenia Palestyny, ale jest także
> autorem wydanego w 1965 r. albumu "Mauthausen Cantata", poświęconego ofiarom
> nazistowskiego obozu koncentracyjnego.
>
> Grecki kompozytor wielokrotnie przyciągał też uwagę prasy bezpardonowymi
> uwagami zwłaszcza po adresem administracji USA. Po rozpoczęciu wojny w Iraku
> nazwał Amerykanów "odrażającymi, okrutnymi i tchórzliwymi mordercami".
>
> Ostatnia wypowiedź Theodorakisa została opublikowana dwa tygodnie po
> niedawnym sondażu w UE, z którego wynikało, że większość Europejczyków uważa
> Izrael za główne zagrożenie dla pokoju światowego. Wyniki sondażu wzburzyły
> Izraelczyków, którzy uznali go za dowód "nasilającego się antysemityzmu w
> Europie" - pisze AP.
>
> info.onet.pl/827563,12,item.html

Podbijam do gory ! Czego to sie nie robi dla Waltera !

pyrsk
silesius88



Temat: pozycja kobiety w starożytności.
Z początku centrum cywilizacji była Mezopotamia
parapluie napisała:

> Czy ktoś może podrzucić stronę bądź lekturę dotyczacą roli kobiety w róznych
> cywilizacjach starożytnych?

Przeczytaj uważnie "Gilgamesza" i wyłuskaj wzmianki o kobietach, to nabardziej
wiarygodne i obiektywne źródło wiedzy o roli kobiety w tamtych czasach, bo
autor, choć fantazjował w innych kwestiach, z pewnością nie miał takiego
zamiaru w kwestii kobiet.

Także w Iliadzie Homer z pewnością napisał prawdę o kobietach. Prawdę tę
potwierdzili zreszą antropologowie badając ludy prymitywne - kobieta w tamtych
czasach nie była podmiotem, ale przedmiotem, chociaż bardzo cennym. O kobiety
toczono wojny, napadano na sąsiadów, żeby porywać kobiety, wypowiadano wojny z
zemsty za porwanie kobiety - cała polityka kręciła się wokół tego zagadnienia.
Jeszcze w XX w.n.e. żyły na świecie plemiona, które niczym innym się nie
zajmowały, jak tylko mordowaniem sąsiadów, porywaniem kobiet, wojnami o
kobiety, pilnowaniem kobiet, żeby za daleko nie odchodziły same od chaty.

Zresztą to nie dotyczy tylko starożytności. Nasz naród został ciężko
doświadczony przez wielowiekowe wojny z potężnym sąsiadem, który praktycznie
bezkarnie brał w jasyr nasze kobiety, a nasze słabe rycerstwo nie potrafiło
nawet ukarać silniejszego wroga. Mogliśmy tylko próbować się bronić i zgrzytać
zębami z bezsilnej wściekłości, kiedy nam sprzed nosa porywano żony i córki.

Iliada jednak zawiera już nowe wątki, coś, co jeszcze 3000 lat nie istniało w
świecie, ani w życiu kobiet. Iliada niby to opisując świat, jakim był kiedyś
przed przemianą, opisuje już świat odmieniony - świat, w którym zaczyna w
polityce dominować ekonomia. Śwat starożytny został odmieniony przez
Chińczyków, którzy zaczęli eksportować jedwab - towar cenniejszy niż wszystkie
złoto i wszystkie pieniądze całej egipsko-indyjskiej starożytnej cywilizacji,
towar, który stał się Bogiem nowej większej cywilizacji rzymsko-chińskiej.

W naszej części świata wszystko zaczęło się od wypraw Greków na pn.-wsch. Morza
Czarnego po jedwab, zwany wtedy Złotym Runem. Wkrótce Grecy założyli pierwsze
wielkie kolonie i strumyczek jedwabiu kupowanego od Chińczyków za pośrednictwem
Scytów ruszył na południe do Mezopotamii i Egiptu. Wtedy Persja i Babilonia
zorientowały się, że tańszy byłby eksport przez Medię, ale Media była wtedy
wasalem Scytii i nie przepuszczała jedwabiu przez swoje terytorium. Wtedy to
Persja z pomocą Babilonii pokonała Medię i otworzyła nowe szlaki handlowe dla
jedwabiu, nazwane później Szlakiem Jedwabnym. Wtedy też w Grecji zaczęła
rozkwitać filozofia naśladująca filozofie chińską, którą później nazwano
taoizmem. Wkrótce cały zachodni świat zaczął przekształcać się wg chińskich
wzorców cywilizacyjnych i kulturowych dopóki w Niderlandach Holendrzy nie
stworzyli centrum nowej cywilizacji, którą teraz nazywamy Wolnym Światem.

Strumień jedwabiu popłynął na zachód i świat się odmienił. Za skrawek jedwabiu
można było w Rzymie kupić każdą kobietę na całą noc, nawet największe i
najbogatsze arystokratki były prostytutkami. Kobieta w odmienionym świecie nie
była już przedmiotem, nie można było jej po prostu porwać sąsiadowi i bzykać
dopóki sąsiad nie przybył z wyprawą odwetową – chciałeś mieć cudzą kobietę,
musiałeś ją sobie kupić.

Chcąc zrozumieć rolę kobiety w czasach starożytnej Grecji i Rzymu najlepiej
czytać podręczniki historyczne i mitologie o Chinach za czasów dynastii Zhou
(Czou). Z tamtych źródeł można wyłuskać obiektywną i niezafałszowaną wiedzę o
kobietach, gdyż mamy gwarancje, że takie fałszerstwo nie było intencją autorów.

Natomiast nie można szukać wiedzy o kobietach w książkach na ten właśnie temat,
gdyż są to produkty kultury patriarchalnej przedstawiające albo pobożne
życzenia na temat roli kobiety, albo przeciwnie – „pobożne” życzenia
kontestujące te pobożne życzenia.




Temat: Elity nie chcą demokracji
rezygnacja z demokracji w obecnym swiecie i warunkach to kleska
dla kraju,zwlaszcza ze u nas nie łaczyłoby sie to z gospodarczym
libralizmem jak na dalekim wschodzie ale raczej z wielkim come
back do prl.
demokracja to dogmat swiata do ktorego aspirujemy.ale pusćmy
wodze fantazji i wyobraźmy sobie ze polska nie aspiruje do UE
albo UE to nie obchodzi jaka w polsce jest demokracja, ,nie ma
to wpływu na poziom zagranicznch inwestycji ITD. w takim wypadku
nie mial bym nic przeciwko wprowadzeniu cenzusu wyksztalcenia.
ludzie w obecnym swiecie slusznie czy nie demokracje
utozsamiaja demokracje z rzadami wszystkich doroslych obywateli
(mamy tu cenzus wieku).tymczasem jest to w zasadzie wynalazek
dopiero XX wieku.gdzieniegdzie np.kobiety uzyskaly prawo do
glosowania dopiero po wojnie.
demokracja byla przeciez i w starozytnej grecji i w XiXiecznej
anglii ale ograniczona do pewnych grup spolecznych.
jest to wiec kwestia umowna i kulturowa, relatywana- jak ta
demokracja powinna wygladac.
nikt w polsce nie prostestuje ze jest cenzus wieku w wyborach.
nikt sie nie domaga zeby glosowac mogly juz 12nostolatki bo
kazdy sluszie zaklada ze do demokracji dzieci w tym wieku nie
dorosly. za to wielu by protestowalo gdyby ktos chcial
wprowadzic ceznus wyksztalcenia.dlaczego? czyzby o tym kto do
demokracji dorósł decydował tylko wiek i metryka urodzenia.
wg.mnie decyduje o tym jeszcze wykształcenie.zeby
odpowiedzialnie podejmowac decyzje to trzeba miec jakies pojecie
o swiecie, ekonomi, polityce- nie zeby kazdy byl profesorem z
tych dziedzin ale jakies pojecie trzeba mniec.a tak glosuja
ludzie ktorzy wprawdzie skonczyli przepisowe 18 lat ale nie maja
pojecia co to jest deficyt budzetowy lub stopy procentowe. a nie
glasuje ci co to wiedza ale maja np. lat 17
i dlatego -tak sobie marze-nikt nie powinien domagac sie dla
siebie prawa glosu jesli nie ma minimum sredniego(kwestia do
dyskusji gdzie ustawic granice zeby demokracja nie
przekształcila sie w oligarchie) wykdztalcenia, tak jak zaden
dwunastolatek nie domaga sie dla siebie glosu bo nie skonczyl
jescze 18lat.
jesli ktos ma elementarne braki w wyksztalceniu to powinien to
uzupełnic, jesli ktos ma 12 lat to powinien poczekać i sie uczyć.
skoczyl by sie moze -chociaz czesciowo-problem z samoobrona.

i jeszcze mala dygresja. autor napisal:
"Gwoli uczciwości należy przypomnieć, że nasza polityka
gospodarcza (i nie tylko gospodarcza) jest w dużej mierze
zdeterminowana przez współczesne trendy geopolityczne i
geoekonomiczne - globalizację, a przede wszystkim integrację
europejską. Polski rząd, jeśli chce być wiarygodny dla
światowych rynków i krajów Piętnastki, musi poruszać się w dość
wąsko zakreślonym obszarze działań. Na neoliberalizm zostaliśmy
w dużej mierze skazani."
doprawdy nie wiem od kiedy w polsce jest neolibealizm. jak widze
głownie raczej socjalizm rodem ze szwecji.



Temat: Ślązacy nie są narodem, tylko grupą etniczną
bolek5 napisał:

> Witam!
>
> tomek9991 napisał:
>
> > Ja mam w tej sprawie zaufanie do naukowców. Pisza na ten temat bardzo
> fachowo.
> > Jeżeli nie uznajemy narodu góralskiego , kurpiowskiego, kaszubskiego,
>
> Nie ma żadnej istotnej grupy głoszącej istnienie któregoś z wymienionych
przez
> Ciebie narodów.

Wystarczy, że pojawi się polityk z pieniędzmi, który zacznie głosić np.
istnienie narodu gdańskiego i zawsze kilka procent go poprze.

> Istotę rzeczy oddaje zdanie wygłoszone kiedyś przez młodego Marksa: "W
> starożytnej Grecji istnieli bogowie, ponieważ ludzie myśleli i działali tak,
> jakby oni istnieli". Rozumiesz? Nie ma żadnej istotnej różnicy pomiędzy
> stwierdzeniem "ci ludzie myślą, że są narodem" a stwierdzeniem "ci ludzie są
> narodem". Ucieczka w akademicką sofistykę niczego tu nie zmieni.

Różnica istnieje.
Naród jest zbiorowością o innym języku, kulturze, ewentualnie ( Belgia,
Szwajcaria, Austria ) powstał w oparciu o własne państwo.
Ślązacy tych kryteriów nie spełniają.
Skoro większość rdzennych Slązaków uważa się za Polaków, to tylko pokazuje
dodatkowo, że nie mamy do czynienia z narodem, tylko z grupą osób deklarujących
narodowość śląską.
W Czechach narodowość sląską zadeklarowało w 1991 roku 50 000,a w ostatnim
spisie 10 000, czyli ułamek procenta mieszkańców Czeskiego Śląska.
Dziwny to naród, co stracił 40 000 członków w ciągu kilku lat.
To potwierdza moja tezę, ze to nie naród, tylko grupa deklarująca narodowość.

> > Gdyby w spisie widniały dwie rubryki : nardowość i grupa etniczna,
> > to tych deklaracji nie byłoby 170 000, tylko kilka razy mniej.
> > Za to bardzo dużo osób podałoby narodowość polską, grupę etniczną śląską.
>
> I bardzo możliwe, że masz rację. Ale stało się. Polska popełniła na Śląsku
> następny błąd i sama wyznaczyła kolejny etap w procesie etnicznej
> samoidentyfikacji Ślązaków. Teraz tego już nie odwrócisz. Masz kolejne
> potwierdzenie tego, że naród Śląski jest karą za naszą polityczną głupotę.
>
Błąd jest ewidentny. Chciano zmniejszyć liczbę Niemców w Polsce,a "wyhodowano"
kłopot.
Niemcy na Opolsczyźnie z roku na rok sie polonizują. Pokazują to wybory do
sejmu. Kiedyś zdobywali przeszło 100 tysięcy głosów, ateraz kilkadziesiąt
tysięcy. Te głosy przechodzą na polskie partie. Dla młodych z podwójnymi
paszportami lepsza jest praca w Holandii. Niemcy często pogardliwie traktują
Ślązaków i uważają ich za gorszych. A Holendrzy są bardziej ludzcy.
Nieprzypadkowo w całych Niemczech są polskie msze i Ślązacy, którzy wyjechali
jako Niemcy na nie licznie uczęszczają.
Są liczni frustraci typu Ballest, którzy wyładowują się nienawiścią do Polski.
Ale większość Slązaków stara sie szanować i Niemcy, i Polskę.
Co jest pocieszające na przyszłość.



Temat: Fach z klucza, czyli ciąg dalszy kadr prezesa B...
Gość portalu: bezpartyjny napisał(a):

> Byłem bezpośrednio zainteresowany pracą w IACS. Złożyłem swoje
> dokumenty zgodnie z ogłoszeniem. Jednak miałem pecha, nie
> należałem ani do PSL ani do SLD. W artykule mówi się o
> stanowiskach kierowników biur powiatowych rozdawanych z klucza
> partyjnego. Prawda jest taka, że każde stanowisko pracy
> rozdawane jest z klucza partyjnego wg zasady kierownik wasz,
> zastępca nasz, itd. Znam ludzi, którzy trafili do biura IACS i
> mogę stwierdzić, że mają poparcie swoich parti i nic poza tym.
> Nikt nie zna się nawet w najmniejszym stopniu na komputerach,
> które stanowią podstawę systemu, nikt nie zna angielskiego.
(...)
Hmmm, zadziwiasz mnie. Myślę, że Twój pech nie polega na tym, że
nie należysz do PSL czy SLD, tylko na tym, że nie masz
kwalifikacji ( już nawet Twoja ortografia i interpunkcja jest
dyskusyjna :-) ). Nie napisałeś, o jakie stanowisko się
starałeś - celowe przeoczenie ? Agencja w Olsztynie zatrudniła
kilkanaście osób w ostatnim czasie, właśnie w biurach IACS, i
obrażasz ich twierdzeniem, że przyszli z klucza partyjnego -
znam sporą część tych ludzi i wiem, że są po prostu
bezpartyjnymi fachowcami, co więcej, część ma prawicowe
korzenie. Twoje twierdzenia "nikt nie zna, nie potrafi" cuchną
populizmem i demagogicznym żalem - jak możesz udowodnić swoje
twierdzenie, skoro nie pracujesz w ARiMR ? Żałosne wypowiedzi
żałosnego ludka.

(..)Efektem takiego
> działania będzie nieudolność i kompletne nie przygotowanie
> Polski do wykorzystania środków Unijnych, a IACS to nie tylko
> słynne kolczykowanie o którym się mówi ale przede wszystkim
> dopłaty bezpośrednie, bez których nasi rolnicy padną a zapewni
> im to przez swoje działanie PSL i SLD.(...)

Kolejne, wyjątkowo odkrywcze i logiczne twierdzenie. Czy
przeglądając doniesienia prasowe na temat podziału stanowisk w
ARiMR nie zastanowił Cię fakt, że żaden z pismaków nie stara się
sprawdzić kwalifikacji i wykształcenia "nowych", skupiając się
tylko na ewentualnej "przynależności" ? Typowe dla krytykanctwa.
Twoje prorocze patrzenie w przyszłość i twierdzenie, że obecna
koalicja doprowadzi do tego, że rolnicy dopłat nie dostaną,
zadziwia. Podaj mi numery, które padną w najbliższym losowaniu
totolotka. Albo nie przenoś swoich żali na forum publiczne i
przestań pisać bzdury.

Do innych krytyków polityki personalnej Bentkowskiego:
sięgnijcie do podręczników historii - znajdziecie tam
interesującą zależność - od początków demokracji urzędy i agendy
państwowe obsadzane są ludźmi z ugrupowań sprawujących władzę.
Działo się tak już w starożytnej Grecji, aczkolwiek jeszcze bez
partii politycznych w dzisiejszym rozumieniu. Dzieje się tak do
dziś, i to na całym świecie. Pamiętam, podobne jak ta, dyskusje
po przejęciu władzy przez AWS - dokładnie to samo, tylko otoczka
inna.
Z drugiej strony pismaki z GW i Rzepy muszą jakoś na bułę
zarobić, więc nie dziwi mnie przeinaczanie faktów i podawanie
fałszywych danych ( vide przetarg na samochody podano, że to
przetarg o wartości 50 mln - wpadnijcie na stronę ARiMR - jest
tam informacja o otwartych ofertach, jakieś te wartości niższe i
najdroższe z terenówek nie kosztują 150 tys PLN za sztukę :-)).
Żadna gazeta nie napisała o tym i nie sprostowała wcześniejszych
swoich wypowiedzi...

Nie jestem euroentuzjastą i nie jestem sympatykiem PSL i SLD (
wręcz przeciwnie ), ale mam już dość polskiego politykowania i
dyskutowania w kółko o tym samym. Ludzie głosują i wybierają
rząd. Raz prawicowy, raz lewicowy (zawsze mamy kolejkę prawica-
lewica-prawica-lewica i tak co cztery lata). Nasze zdecydowanie,
co do tego, kto ma Polską rządzić jest, hmmm, niezdecydowane.
Nie dorośliśmy do demokracji chyba, bo bardziej interesują nas
dyskusje ( takie jak ta, chociażby :-) ), niż udział w budowaniu
ojczyzny. I tyle.




Temat: Jestem wzburzony wypowiedziami dwoch osob.
"Jak myslisz...kto wymyslil male ojczyzny i kto za kilkadziesiat lat bedzie bez
wiekszego uszczerbku w stanie odtworzyc swoja panstwowosc w otoczeniu
rozdrobnionych regionow, patriotycznych w obrebie wojewodztwa i pozbawionych
powazniejszej tozsamosci?"

Wlasciwie gwarantem zachowania pokoju jest rownowaga sil. Zawsze.
Czyli mamy do czynienia z odstraszaniem.

Czuje sie zupelnie bezsilny w takiej dyskusji, bowiem podwazane sa w nich
zagadnienia podstawowe. To tak jak w socjalistycznym ZSRR podwazano podstawowe
wiezi rodzinne jako elementy szkodliwe politycznie i w mysl koncepcji zwanych
potem potocznie marksistowskimi dopuszczano sie zbrodni.

Przypominam te chwalona pod owczesne niebiosa historie syna denuncjujacego
wladzom wlasnych rodzicow.

Mniejsza o szczegoly. Zastanawia mnie ta latwosc do budowania opinii
na kruchym szkle obecnej rownowagi politycznej.

Nie mozna odejsc od panstw narodowych. Panstwo narodowe jest jedyna stabilna i
sprawdzona przez stulecia forma wspolzycia spolecznego. Dopoki istnieja narody
i odmienne jezyki, dopoty beda istniec mechanizmy odsrodkowe powodujace
rozpadanie sie wszelkich unii i stowarzyszen ponadnarodowych.

Innymi slowy, stoje na stanowisku, ze zastosowanie panstwa federacyjnego na
zywym i majacym swoje odrebne wartosci organizmie europejskim doprowadzi w
perspektywie do ogromnych tarc. Panstwo federacyjne jest wedlug mojej oceny
najpewniejsza metoda na rozbicie Unii Europejskiej.

Uwazam, ze jedynie trwaly uklad polityczny, uklad stabilny i spojny, moglby
istniec za sprawa wlasnie organizmow narodowych kontrolujacych to szczegolowo
na poziomie regionow.

Badzmy przynajmiej raz w zyciu obiektywni wobec historii i faktow i osadzmy te
sprawe trzezwo. Pakujac sie do Unii podejmujemy pewne ryzyko jej rozpadu.
Jednak jest to ryzyko wywazone, zwiazane z pewnymi prawnymi ograniczeniami i
furtkami, ktore daja jakas szanse bezkonfliktowego zakanczania sporow.

W przypadku podporzadkowania sie jednemu osrodkowi wladzy przez wiele narodow
podejmujemy dodatkowe ryzyka dysproporcji i dyskryminacji wobec sasiadow
wewnetrz jednego niedoskonalego panstwa o zroznicowanym potencjale etnicznym i
jezykowym. To zas powoduje powstanie potencjalne sytuacji, w wyniku ktorej
nie bedzie mozna bezkonfliktowo rozwiazywac spory, nie majac za plecami
ucieczki we wlasna panstwowosc. Po prostu takiej panstwowosci nie bedzie.
Bedzie jedna waluta, jedna gospodarka, jeden bank centralny i jeden rzad, nawet
sily zbrojne beda jedne. I co wtedy? Interwencja! Wewnatrz organizmu!

Jezeli pojawia sie jakiekolwiek konflikty na tle finansowo-podatkowym,
czy nawet kwestie szkolnictwa, ktore maja byc (podobno) regulowane centralnie,
to burza taka bedzie sie rozprzestrzeniac, bedac rownoczesnie tlumiona przez
sily spojnosci takiego panstwa co doprowadzi do jeszcze wiekszej reakcji na te
sily a to z koleji spowoduje w konsekwencji wielki spoleczny niepokoj i kto
wie, czy nie wojne. Kolejna wojne.

Mysle, ze najwazniejszym zagadnieniem najblizszych lat bedzie czy EU
przeksztalci sie w federacje, czy tez nie.

Z punktu widzenia USA sprawa jest o tyle obojetna, ze interes ekonomiczny USA
ucierpi na polaczeniu Unii w jednakowym stopniu. Nie ma wyraznej roznicy dla
mnie, czy mamy do czynienia z ukladem EEA, czy tez juz federacja.
Wzrasta jednak ryzyko polityczne. To zas z mojego punktu widzenia jako Polaka
jest szalenie niebezpieczne. Widze, ze tego nie dostrzegacie.

Likwidacja panstwowosci w mysl idei SDPL czy innych ugrupowan jest
niebezpieczna dla stabilnosci i pokoju na calym kontytnencie.

Jesli ktos ma jakies watpliwosci co do tego, to odsylam do historycznych
wydarzen. Starozytna Grecja, Cesarstwo Rzymskie. Polska-Litwa, ZSRR,
Jugoslawia, Austro-Wegry, a teraz Unia Europejska. Zreszta przykladow jest
wiecej, a ja jedynie wskazalem te najbardziej widoczne.

Ja wiem, ze z punktu widzenia jednego czlowieka i jego zycia temat wydaje sie
byc malo znaczacy. Ale popatrzcie na to przez pryzmat zmian, ktore dopiero maja
sie dokonac. Takie srodowisko moze sie okazac nie do zaakceptowania juz dla
przyszlego pokolenia.




Temat: --*** ___ Szelmostwa EUROMIRA ___ ***-- :O)
--*** Z Watku do Pana Snajpera ***-- :O)
Z wymiany Euromira z AndrzejemG.
..
>>Panie Andrzeju. Nie jestem ideologiem zadnej partii politycznej, ani tez
ruchu mesjanistycznego. Moje pisanie tu na Forum ma za zadanie przekazywanie
jedynie mych opinii i przemyslen spotkanym tu , najczesciej przypadkowo
rodakom - jak
Pan.
W czterech punktach, ktore moglyby uzdrowic - moim zdaniem zainfekowana
negatywnymi trendami polska demokracje - sa pomysly urzeczywistnione w innych
starszych od naszej demokracjach. Np. zasada kwotowosci w zyciu publicznym. Nie
uwazam - tak jak Pan, iz jest z natury swej niedemokratyczna. Jesli zostanie
uchwalona przez lud, jego wiekszosc - stanie sie panujacym z woli ludu prawem.
Zabezpieczy w ten sposob prawa mniejszosci.>>
..
::::
K.P.) Innymi slowy - jak sie chce i moze to mozna wszystko. Takze "demokracje
inaczej".
Wspolczesne demokracje w odroznieniu od np. rzadow oligarcii w starozytnej
Grecji czy Rzeczpospolitej Szlacheckiej, charakteryzuja sie przestrzeganiem
zasady egalitaryzmu - rownosci wobec prawa wszystkich bez wyjatku obywateli.
Jest to zasada niepodwazalna we wspolczesnych demokracjach. A tymczasem Euromir
twierdzi, ze demokratycznie bedzie gdy lud sobie uchwali kilka wyjatkow w
egalitaryzmie. Swego czasu lud "uchwalil" taki wyjatek specjalnego traktowana
Zydow w hitlerowskich Niemczech. A jesli nie uchwalil to nie mial nic przeciwko
dzialaniom rzadu na rzecz pozbycia sie mniejszosci zydowskiej.
....W krajach kultury lacinskiej zachodnia demokracja nie bez kozery nazywana
jest "panstwem prawa", albowiem prawo stanowi, o tym, ze nie ma lepszych lub
gorszych. Euromirowi pasowaloby jednak odrobinke podkrecic te demokracje, tu i
owdzie, aby lepiej funkcjonowala. By byla bardziej zyciowa. Tymczasem zachodnie
demokracje nie posiadaja praw zroznicowanych w zaleznosci od koloru skory czy
religii danego osobnika. Tak dlugo jak jest obywatelem - cieszy sie takimi
samymi prawami jak kazdy inny obywatel.
....I jeszcze jedno. Otoz zakusy Euromira na ugettowienie mniejszosci nie tyle
zorientowane sa na zadeklarowane co do przynaleznosci jednostki lecz na osoby
zydowskiego pochodzenia, zaledwie, i niewiele posiadajace wspolnego ze
wspolnotami swoich przodkow. Takie jednostki sa bowiem, zdaniem Euromira,
najbardziej niebezpieczne bo niejawnie knuja oraz wspomagaja sie w tym knuciu.
Zatem mam pytanie w zwiazku z powyzszym: jak wyobraza sobie Euromir ujawnianie
pochodzenia tych ktorymi jest zainteresowany. Czy na podstawie ksztaltu nosa i
uszu, czy moze uzytecznym znow mialby okazac sie "test rozporkowy", czy jakies
badania genetyczne mialby ewentualnie Euromir na uwadze... Przy czym te
polowania mialyby oczywiscie odbywac sie w ramach demokratycznego kraju w
ktorym obowiazuje zasada egalitaryzmu - w ktorym rzadzi jednakowe dla
wszystkich prawo. No i w ktorym organy przedstawicielskie pochodza z wyboru, a
nie z przydzialu.
Pip Pip
..
K.P.




Temat: Dlaczego nie lubicie islamu???
W 100% racja
Media i poprawnosciowi politycy ciagle lansuja poglad jakoby Europa byla
kolebka demokracji i tolerancji.

Systemy ludowladztwa to nie nasz wymysl,wystepuje wszedzie u plemion
prymitywnych.
Co sie tyczy rzekomej akceptacji dla odmiennych przekonan czy nawet odmiennego
wygladu-w Europie,poza Starozytna Grecja,nigdy tego nie bylo...

Cesarstwo Rzymskie stało zniewalaniem narodów.Niepokornych wybijano,pokonanym
nakazywano modlic sie i skladac hold wizerunkom cesarzy.

Potem przyszlo chrzescijanstwo ktore mordowalo pogan ,kacerzy,muzulmanow.

Dalej byly okrutne wojny krzyzowe(tez przeciwko Słowianom Połabskim).

Nastepnie podbój Ameryki i eksterminacja Indian.

Później niezwykle brutalne wojny religijne pomiędzy katolikami i protestantami.

I inkwizycja która paliła na stosie min.wielkich naukowców.

Z tej chrystiańskiej opresji wreszcie ludzie postanowili się
wyrwać.Rewolucjoniści Francuscy wybijali teraz tych którzy dawniej ich
prześladowali...Ci nie pozostawali im dłużni...

KOlonializm z eksterminacją całych narodów(mało kto wie,że Francuzi wyniszczyli
90% populacji męskiej Tuaregów).

Wreszcie straszna I wojna swiatowa gdzie mordowano zolnierzy przeciwnika gazem
i zrzucano na nich bomby z samolotow.

ZAraz potem Rewolucja w Rosji.Wymordowanie i wyglodzenie milionów przeciwników
komunizmu.

No i rasistowskie rządy Adolfa z kilkudziesięcioma milionami ofiar.

Dalej 'rewolucja obyczajowa' w której tkwimy po ziś dzień.Teraz pedalstwo i
wszelka anomalia ustanawia reguły.

Ponowny rozkwit rasizmu i nagonka na obcych(zwłaszcza muzułmanów)...

Cywilizacja Europejska praktycznie nigdy nie była tolerancyjna.
Jedyne co ją różni od innych to to,że bardzo szybko,na sposób rewolucyjny
tworzy nowe światopoglądy,zwalcza zastane stare i siłą narzuca je
pozostałym...W tym tkwi różnica...Muzułmanie nic się nie zmienili w ciągu 1500
lat,Indusi od 3500 lat żyją w ten sam sposób,w innych krajach Azji też zmiany
nie są duże...A Europa kipi od 2 tysiącleci....

W takich warunkach trudno 'chrześcijaństwo' uznać za coś europejskiego gdyż
pod 'Europejskość' można podciągnąć też:rasizm,komunizm,feminizm,libertynizm
itd...Europejczycy są ludem twórczym,ale w żadnym stopniu spokojnym,cichym i
umiarkowanym....Na tle reszty świata jesteśmy SZALEŃCAMI....
Oni nas w końcu ugaszą bo za bardzo z nimi zadarliśmy w ostatnim czasie...My
ponosimy winę,nie oni...

PS.

Kiedy widzę te hordy misjonarkie w Afryce to trafia mnie szlag...NIszczą
stabilność wśród miejscowych,doprowadzają do krwawych wojen międzyreligijnych i
międzyplemiennych,rozprzestrzeniają HIV(wskutek tego,że ludzie się integrują i
nie ma barier między plemionami to ta choroba błyskawicznie się
rozprzestrzenia)....

A ktoś mówi,że winien jest Islam....



Temat: niech papież już przestanie przepraszać!
Niektore wypowiedzi na tym forum sa tak niesamowite, ze osobiscie zaliczylbym je
do bajek z "Tysiaca i Jednej Nocy" (arabskiej nota bene).
Oto niektorzy, pozal sie Boze, przesmiewcy maja za zle innym, iz ci z zalem
pozegnali odejscie z tego swiata, prawdziwego kapitana duzej grupy
Europejczykow, ktorzy probuja cos robic by zastopowac fale islamskich jihadystow
zalewajaca nasz kontynent - Oriane Fallaci.
Jeszcze inni cos tam pod nosem balamuca o rzekomej wielkosci religii islamskiej.
Mnie zas, brakuje chocby jednego odniesienia do rzeczywistych faktow, takich
jakie one naprawde sa.
Widze takze, ze czesc forumowiczow - "pol-zgadzajacych sie" z papiezem, ciagle
nie rozumie, ze poza niezbedna polityka, papiez reprezentuje chyba jedyna
religie na swiecie, ktorej podstawa jest rozsadek oparty juz na poczatku, co
wiadomo z historii, o filozofie starozytnej Grecji. W Chrzescijanstwie Boga nie
mozna oddzielic od rozumu i od rozsadku. Wlasnie Benedykt XVI, w swojej
niedawnej wypowiedzi w Regensburgu, zacytowal byl wyjatek z Ewangelii wg.
Sw. Jana: "...Bog dziala za pomoca Logos. Logos zas to rozsadek rozumu i
Slowo..." Po co papiez niedlugo potem posluzyl sie XIV-wiecznym manuskryptem
cesarza Paleologusa?
Ano bo np., w szkolach wloskich czy francuskich na odrenych lekcjach "religii"
dla Muzulmanow uczy sie dzieci nienawisci do Chrzescijan! Papiez, majac setki
takich sygnalow zarowno od ksiezy jak i laikatu - nie moze tego zlekcewazyc.
Po raz kolejny, tym razem na poczatku XXI-go wieku - papiez zaprosil Muzulmanow
do dialogu, pod warunkiem, ze wojownicza strona nie bedzie ustalala warunkow tej
dyskusji. I prosze, odpowiedz na to zaproszenie? - "Zabic papieza"!
A wiec reakcja jest dokladnie taka jak to opisal cesarz bizantyjski 700 lat
temu: "Mahomet rozumie tylko jedna droge poszerzania zasiegu swojej religii -
mieczem". Na zaproszenie do dialogu bez stawiania wstepnych warunkow -
odpowiedzia sa teraz - zabijanie siostr Milosierdzia, podpalanie kosciolow czy
publikowane grozby skierowane do "wszystkich przekletych wyznawcow krzyza".
Co jest wyjatkowo irytujace to fakt, iz Mahomet to nie jakas tam postac biblijna
trudna do spisania ze wzgledu na odlegla historie i rozproszenie od Mezopotamii
az po Morze Czerwone, on ma kupe odniesien historycznych; to przeciez VII-my
wiek. I tu islamskie opisy przedstawiajace Chrzescijan jako zrodlo wystepkow i
rozwiazlosci w zestawieniu z postacia ich proroka to prawdziwy ocean hipokryzji.
Prosze sobie samemu wyobrazic bogobojnego czlowieka ktory, a tylko o niektorych,
historycznie zanotowanych, dziwach wspomne: mial 9 oficjalnych zon, z czego
jedna byla 9-cio letnia dziewczynka, "na uboczu" mial 16 konkubin (zeby nie
powiedziec kochanek), i aby sie nie babrac w innych dziwach nad dziwy to
zakoncze na Jego wyjatkowo dziwnych upodobaniach - lubil m.in. zabawiac sie
intymnie jedna wielbladzica.



Temat: LPR chce referendum w sprawie kary śmierci
Pal licho UE z jej zakazem wykonywania KS. Jednak zwolennicy tej kary nie

zdają sobie sprawy z tego, co mówią. Opinie skrajne na temat kary śmierci
zawsze istniały, lecz mało która dotykała istoty rzeczy, dolegliwości samej
kary. Miałem wielokrotnie okazję rozmawiania z osobami skazanymi na śmierć za
popełnioną zbrodnię. Pamiętam ich lęk i cierpienie, czyli dolegliwość czekania
na szubienicę. Nik mi nie jest w stanie wytoczyć argumentu, że powieszenie
sakzanego mordercy sprawiało mu ból, bo on-oni, bywało, że pragnęli tej
śmierci, bo była wybawieniem od ciągłej udręki czekania. Zdarzało się, że
ludzie ci popełniali samobójtwa po ich ułaskawieniu i zamienieniu KS na
dożywocie.
Pytam więc zwolenników KS;
- czy jeśli oczekujecie, aby zbrodniarz cierpiał długo, wybierzecie jego nie
kończącą się udrękę przebywania w celi więziennej, czy też szybki (wcale nie
bolesny) zgon na szubienicy?
Pomijając fakt oczywistego odwetu, który w wymierzaniu kary nie powinien mieć
miejsca,
zabijania istoty ludzkiej, czego nie zaleca ani wiara katolicka, ani jej
szanowani papieże, ani wreszcie sam Bóg -dawca życia, pomijając jej
niehumanitarny charakter, nawet jej ekonomiczny aspekt, pomijając także
możliwość pomyłki sądowej, czyli możliwość mordu sądowego, to argument
wytaczany, że zbrodniarz ma przewagę nad swą ofiarą, jest bez sensu i jest po
prostu głupi i nie znajduje uzasadnienia.
Jako społeczeństwo odwołujace się tradycji katolickich, do miłosierdzia, o
którym tyle mówił nasz umiłowany rodak Jan Paweł II, zapominamy, że człowiek
zasługuje na szansę, którą mu odbieramy, stajemy na równi ze zbrodniarzem,
który tej szansy nie dawał swej ofiarze. Argumenty popaprańca twierdzącego, że
zbrodniarz ma przewagę nad ofiarą są tak prymitywne jak sama zbrodnia.
Obserwując ludzi skazanych na śmierć, (niech się wypowiedzą spowiednicy) można
bez wątpienia powiedzieć, że zachodzi w nich głęboka przemiana, obojętnie czy
ze strachu przed śmiercią, czy prawdziwa, to jest w tej sytuacji bez znaczenia.
Więc zmienionego wewnętrznie człowieka, czyli już zresocjalizowanego wysyłamy
na szubienicę, człowieka, sprawcę, który dokonał już oceny swego okrutnego
czynu i się naprawił, takiego człowieka wieszamy. To bezsens. Jeśli nie
okrucieństwo i prawdziwa zbrodnia, to wykonanie wyroku nie daje szansy na
prawdziwe odrodzenie się zbrodniarza. Dla osób wierzących w Boga, nie jest obce
okazanie miłosierdzia przez samego Boga, czyli wybaczenia, jeśli zbrodnairz
dostapił go od samego Boga, bo jego rachunek sumienia dokonał się i żal za
popełniony grzech także, to dostąpi zbawienia, zatem ziemskie potępienie jest
śmieszne i pozbawione sensu, a że tak się stanie, nie zaręczy żaden śmieszny
polityk, prezydent, surowy sędzia i kat. Czy gniew ludzki może być zatem
powodem wymierzenia tej ostatecznej kary?
A czy wiecie, jak wyglądało ukaranie zabójcy, nawet przypadkowego, w
starożytnej Grecji? Zostawał skazywany na banicję społeczną! Nikt nie mógł mu
udzielić schronienia pod swych dachem i siąść z nim do stołu, pić z jednego
naczynia!
Czy wiecie, co musiał zrobić, aby móc powrócić do społeczeństwa? Musiał
pozyskać zaufanie i przekonać ojca rodziny, żyjącego w zgodzie prawami bożymi,
a ten dokonywał jego oczyszczenia i poręczał przed ołtarzem Zeusa i Apollona,
że penitent nie popełni ponownie tej samej zbrodni. Dotychczasowy zbrodniarz
rodził się na nowo, bywało, że przyjmował nowe imię i stawał adoptowanym
członkiem nowej rodziny. Ten, który nie dostąpił oczyszczenia był potępiony na
zawsze i mógł być zabity bez sądu i bez konsekwencji dla swego zabójcy w każdym
dowolnym miejscu i czasie. Czy tak prymitywny sposób dania szansy nie jest
bardziej humanitarny od tego, czego domaga się nasz prymitywny zwolennik kary
śmierci?
Jak sądzicie?




Temat: Kobiecie więcej wybaczam

>Po pierwsze Historia lubi sie powtarzać.

lubi, i bardzo dobrze, ale nikt nie jest takim debilem żeby nie wiedzieć na
czym polega pedofilia, i na szczęście prawodawstwo w cywilizowanych krajach nie
jest na tyle głupie, by nie widziało różnicy między homo a pedofilami.

> Po drugie Dalego że słowo to ma już swoją jasną definicje to że owy model
> malucha nazwiemy Mercdes wcale go tym nie uczyni. A maluch to też samochód a
> właściwie jego imitacja. Tak jak układ między osobami tej samej płci jest
> imitacją małżeństwa.

definicje się zmieniają - jak widzisz w wielu krajach europejskich pod
definicję małżeństwa podchodzą też związki między homoseksualistami, i jak
widać nie są traktowane jak imitacja. i nie widzę powodu, by traktować model
polski jako lepszy czy mądrzejszy - w sumie tak naprawdę nic się nie zmienia, a
homoseksualistom żyje się lepiej i godniej.

> Co do ślubu cywilnego to niesie on pewne konsekwencje prawne wspierające
> małżeństwa które wnoszą wkład w rozwój społeczny. Stanie sie moim podatkom a
na
>
> uregulowanie kwesti pranych związanych z dziedziczeniem, mieszkaniami itp itd
> istnieją przepisy prawne, które to zabezpieczają.

nie jestem pewien, o co dokładnie ci tu chodziło, chyba zjadłeś parę słów.. w
każdym razie małżeństwo homoseksualne wnosi olbrzymi wkład w rozwój społeczny -
tolerancję. im szybciej ludzie się do tego przyzwyczajają i oswajają, tym
prędzej przestają mieć wąty.

I jeszcze jedno zdanie apropo demokracji według słownika PWN demokracja
> to "forma ustroju państwa, w którym uznaje się wolę większości obywateli jako
> źródło władzy i przyznaje się wszystkim obywatelom swobody i prawa polityczne
> zapewniające im udział w sprawowaniu władzy"
> Jak narazie większość nieżyczy sobie nadania homoseksualistom prawa do
> zawierania ślubów cywilnych i niech tak zostanie ;)

definicja demokracji, którą podałeś, odnosi się do ustroju bezpośredniego,
którego w dzisiejszym świecie nie uświadczysz - co najwyżej w starożytnej
grecji. podam ci definicję demokracji, jaka obowiązuje dzisiaj, czyli
pośredniej (wg. kopalińskiego): 'forma rządów, w której władzę najwyższą,
nadaną ogółowi obywateli, sprawują oni przez swoich przedstawicieli
(deputowanych, posłów, senatorów) powoływanych w drodze wolnych wyborów'.
oczywiście do demokracji bezpośredniej można się zbliżać bardziej lub mniej -
zbliżaniem się takim jest organizowanie referendów czy plebiscytów (np. w
szwajcarii, najbliższej modelowi bezpośredniemu, referenda są organizowane
bardzo często i dotyczą spraw zarówno lokalnych jak i ogólnokrajowych). w
polsce model bardzo zbliżony do bezpośredniego nie ma sensu, bo ludzi nie
obchodzą nawet najważniejsze sprawy, i frekwencja byłaby na ogół zapewne
mniejsza niż 10%, a więc na pewno nie realizowałaby woli większośći.
na razie jedyne co mogą zrobić ludzie tak jak ty sprzeciwiający się takim
związkom to zagłosować na pis lub lpr, i liczyć że zrealizują swój program.




Temat: Demokracja maksymalna? :-)
ernest_pinch napisał:

> Ja chodze i zawsze bede chodzil.

To tak, jak ja. :-))

> Nie pasuje mi tylko, ze np. glos zula spod budki z piwem ma taka sama wage
> jak glos powiedzmy lekarza.

Lekarze też są różni. ;-))

> Kiedys dyskutowalismy to z Romanem i wtedy Roman twierdzil, ze takie
> menelstwo tez musi miec mozliwosc wyboru reprezentantow.

Nadal tak uważam. A to dlatego, że jeśli jakąś grupę społeczną arbitralnie
wykluczysz z procesu wyłaniania władz, to ta grupa wykluczonych może się obrócić
przeciwko systemowi, który ją wykluczył. Rozsądek więc nakazuje, żeby takich
wykluczeń nie dokonywać. A jesli już się przy tym upierać, to przynajmniej
ustalić takie kryteria, żeby każdy mógł je spełnić. Historia demokracji zna
przecież liczne jej ograniczenia. W starożytnej Grecji głosować mogli tylko
obywatele. To tak jak dziś, ale wtedy obywatelstwo było węższym pojęciem niż
teraz. Zresztą nie trzeba patrzeć wstecz. W I RP prwo głosu przysługiwało tylko
szlachetnie urodzonym. Do niedawna (początek XX w.) w wielu krajach Europy prawa
wyborcze nie przysługiwały kobietom. Ale to są ograniczenia bezwzględne i nie do
obejścia. Człowiek jest wykluczony z definicji i na stałe, a to złe rozwiązanie.
Gdyby ktoś mnie jednak spytał, jakie ograniczenie praw wyborczych byłbym w
stanie zaakceptować, to na pewno nie byłby to cenzus wyksztalcenia, bo to
doprowadziłoby do burzliwego rozwoju rynku edukacyjnego. Popatrzmy na przykład
na posłanki Samoobrony, które zdają matury i kończą studia. Cenzus majątkowy to
też nie jest rozwiązanie, bo problemem byłoby choćby ustalenie poziomu majątku,
jaki uprawniałby do głosowania. Zresztą byłaby to demokracja bogatych, przeciwko
którym szybko mogliby się zbuntować biedni. Poza tym wystarczyłoby kogoś okraść,
żeby pozbawić go praw wyborczych, a to mogłoby znów zaoowocować rozwojem
niepożądanych zjawisk społecznych. Jedyny cenzus, jaki mógłbym zaakceptować, to
cenzus podatkowy. Prawo głosu mają ci, którzy uczestniczą w utrzymaniu państwa
płacąc na nie podatki. Przy czym należałoby ograniczyć rozważania do podatków
PIT i CIT, bo VAT płacą wszyscy robiąc zakupy w sklepie. A jaki można by przyjąć
próg tego podatku uprawniającego do oddania głowu? Myślę, że najlepiej byłoby
obliczyć, ile rocznie podatku odprowadzałby hipotetyczny obywatel zarabiający
najniższą pensję, który nie korzysta z ulg ani odliczeń (dla emerytów mogłaby to
być najniższa emerytura, któa jest niższa). Jesli ktoś przez 4 lata przed datą
wyborów oddał do fiskusowi co najmniej tyle podatku, co ten hipotetyczny
obywatel, to miałby prawo głosować. Taki cenzus wykluczyłby różne niebieskie
ptaki, a także zachęcałby do płacenia podatków. Poza tym wprowadziłbym dodatkowe
cenzusy dla biernego prawa wyborczego. Chcesz być wybrany, musisz zapłacić np.
dziesięciokrotność obliczonego wcześniej podatku. To wyeliminowałoby z władz
tzw. "gołodupców". Może ludzie majętni, płacący podatki mniej byliby skłonni do
wyciągania ręki po łapówki. Ale może to tylko moje naiwne wyobrażenie. :-)))
Tak czy inaczej, taki system wykluczyłby z polityki np. pana Modzelewskiego, co
jest ogromną zaletą tego systemu. ;-)))))))) Poza tym ten system nikogo nie
wykluczałby na stałe. A to też bardzo ważna zaleta. Jedyny kłopot jest taki, że
nie znajdzie się w Polsce żadna partia (może poza UPR-em), która odważyłaby się
o takim systemie choćby podyskutować. :-))

> Ja sie z tym nie zgadzam. To zdrowa warstwa spoleczna ma wybrac dla reszty:-)

Mógłby się pojawić poważny problem przy próbie zdefiniowania, co to znaczy
"zdrowa warstwa społecznia". Obawiam się tu zbyt wielu arbitralnych wykluczeń.

> Wiec prosta metoda. Ustanowilbym ustawe w mysl ktorej obywatel dostanie
> flaszke wina jesli sie zrzeknie dozywotnio prawa do glosowania. W ten sposob
> oczyscilbym "przedpole" do wyborow.

Nie przejdzie. Jedna flaszka wina za dożywotnie zrzeczenie się prawa głosu,
kontra jedna flaszka wódki za głos w każdych wyborach. Co byś wybrał? ;-))




Temat: Byłam dziś na wieczorze greckim ....
muzyka grecka i turecka są bardzo bliskie! :)
Ale tradycyjna muzyka grecka jest właśnie często mocno orientalna Należy do
tradycji Wschodu (tylko muzyka tradycyjna z Wysp Jońskich jest muzyką zachodnią
i nawiązuje do muzyki Italii). Muzyka Grecji w dużej mierze narodziła się w
Azji Mniejszej- buzuki też jest instrumentem pochodzącym z Azji Mniejszej a do
dziś używane jest także w Turcji.Grecy i Turcy mają wiele wspólnych piosenek-
muzyka grecka i turecka to w sporej części TO SAMO- te same rytmy i melodie
(także sposób śpiewania jest często dość podobny).Te tradycje muzyczne
kształtowały się wzajemnie.Greccy artyści z Bizancjum bardzo wpłynęli na rozwój
muzyki tureckiej (a muzyka Grecji klasycznej i hellenistycznej prawdopodobnie
znacząco wpłynęła na muzykę arabską, z której też czerpali Turcy!- buzuki Grecy
zapożyczyli od Turków,ale jest to niemal w czystej formie starożytna grecka
pandura!).A potem Grecy-za okupacji tureckiej- chętnie czerpali z muzyki
osmańskiej (rytmy,melodie; także np.ludowy klarnet- klarino- tak powszechne
dziś w ludowej muzyce Epiru,Peloponezu czy Grecji Środkowej-uważane w Grecji
wręcz za grecki instrument,tureccy Cyganie zapożyczyli z Zachodu i dostosowali
do muzyki Orientu- a od nich przejęli je też Cyganie greccy).A gdy w 1922 r. po
przymusowej wymianie ludności ponad milion Greków z Azji Mniejszej znalazło się
na terenie obecnej Grecji, przeniosło i rozwinęło swoje rytmy(często identyczne
z tymi używanymi przez Turków), bardzo wpływając na brzmienie muzyki
greckiej.Dzięki nim w Grecji rozwinęło się rembetiko (bardzo wschodnie w
rytmach i melodii),zadomowiły się rytmy typowo wschodnie- jak na przykład
tsifteteli(taniec bioder), do dziś niezwykle chętnie w Grecji tańczone przez
kobiety- np.na stolikach w tawernach czy klubach.Muzyka,którą często kojarzymy
z Grecją-a więc np. muzyka Theodorakisa to tylko maleńki fragmencik greckiej
tradycji muzycznej- muzyka Theodorakisa nie jest tak naprawdę reprezentatywną
formą dla muzyki greckiej- gdyż zamysłem Theodorakisa (także kompozytora
klasycznego- napisał wiele suit,oper, baletów, symfonii) było
przybliżenie "ludowi" muzyki klasycznej i pięknych tekstów greckich poetów,
ubranych w "rytmy greckie" (chasapiko,chasaposerwiko,zeibekiko) i akompaniament
buzuki (choć melodie tak naprawdę często są bardzo bliskie zachodniej muzyce
klasycznej).Udało mu się to i od lat 60. grecka poezja zaczęła być śpiewana
powszechnie na ulicach (to naprawdę fenomenalne osiągnięcie Mikisa).Związek
muzyki Grecji ze Wschodem to arcyfascynujący temat-rzeka- można wspomnieć
jeszcze choćby o tych samych modusach używanych w muzyce Grecji i Turcji, o
wielu tych samych instrumentach (cymbały sanduri-te na których grał Grek Zorba-
spotykane do dziś w greckiej muzyce ludowej- to instrument wschodni-znany od
wieków np. w Iranie).Nie ma "uniwersalnej", "czystej" muzyki greckiej- jak
niemal każda muzyka świata- pełna jest zapożyczeń i wpływów.I to jest piękne!
Pokazuje,że na przestrzeni wieków ludzie-niezależnie od politycznych zawieruch-
potrafili tworzyć razem,wzajemnie dzieląc się własnymi tradycjami i
kulturami.Muzyka Grecji jest bardzo silnie związana ze Wschodem i jest często
nie mniej orientalna niż muzyka Turcji czy sąsiednich krajów-i nie jest to
sztuczne..O tym,że w muzyce nie ma granic i że nie wolno nam ich
stawiać,mogliśmy przekonać się tym dobitniej słuchając ostatnio w Warszawie
koncertu muzyki Rossa Daly i jego zespołu, jak również innych uczestników
festiwalu Skrzyżowanie Kultur.Pozdrawiam!!!



Temat: G-8: nie ma alternatywy dla ropy i gazu
"jednym z celów polityki światowego bezpieczeństwa energetycznego jest
zmniejszenie różnic między krajami rozwiniętymi a biednymi, pozbawionymi dostaw
surowców energetycznych."

Taa, przy tak kiepskim nastawieniu, to zmniejszymy tą różnicę na korzyć
biednych. "Rozwinięci" doszlusują do poziomu biednych.
O wodorze na razie jako powszechnym paliwie to możemy pomarzyć.
Atom, internet i zmiana nawyków. Uważam iż takiej wolności motoryzacyjnej to
pozazdroszczą nam przyszłe pokolenia. Tak jak my możemy pozazdrościć pokoleniom
żyjącym kilkanaście tysięcy lat temu w Europie. Obliczono, iż przy ówczesnej
przyrodzie to co wówczas oferowała to ludzie na swoje potrzeby nie musieli
pracować więcej niż 25 godzin w tygodniu (w relatywnym przeliczeniu - gdyż
wtedy nie znali godzin i tygodni). Stąd mieli tyle czasu na sztukę, której
wspaniałe pozostałości widzimy w jaskiniach Francji czy Hiszpani. To się
skończyło. Zmienił się klimat, zwierzyna juz nie była tak łatwo łowna.
Utrzymanie takiego paliwożernego i grabieżczego stosunku do energii jak
obecnie jako iwiduum uprawiamy jest mrzonką.
Jako cywilizacja, jako taka czy inna społeczność będziemy potrzebować coraz
wydajniejszych źródeł energii. Ale w sferze indywidualnej to jest teraz
niepowtarzalny czas. Energii będzie i powinno być więcej - ale nie w mocno
indywidualnym rozumieniu. Atom musimy zaliczyć.
My obecnie nie rozumiemy że można żyć inaczej i uważamy iż przyszła energia
powinna zaspokajać nasze potrzeby wynikające z takiego stylu życia. Nasz styl
życia (ogólnie w skali globu dotyczącego się niewielkiego kręgu ludzi) będzie
się musiał zmienić. Jak tego nie zrobimy to będzie wielkie bum. Tylko obawiam
się że chciwość przeważy nad jakimś "postępem". Zamiast już zaliczać nowe
technologie aby w miarę bezboleśnie przejść do następnego etapu to staniemy na
krawędzi bo będzie za późno. Ale w naszej cywilizacji jest coś co ją pogrzebie.
To co zawsze na początku jest motorem rozwoju potem jest motorem regresu. Nas
zgubi maksymalizacja zysku. To jest chęć zarobku, jak największego na tym co
jest sprawdzone.
Internet - powinien dać nam więcej, fizycznie jako jednostki może nie będziemy
się tak mocno przemieszczać - (to wynika tylko ze stylu życia), ale będziemy
już praktycznie wszystko załatwiać w internecie poza fizjologią.
Ogólnie mówiąc w skali dziejów jesteśmy w wyjątkowym czasie, który nie
powinien trwać wiecznie. Do około 300 lat temu czas biegł tak samo przez
tysiące lat. I nie wykluczone, iż powrócimy do swoich naturalnych warunków
życia, z punktu widzenia współczesnej optyki zwanymi co najmniej
starożytnością. Ktoś powie, iż w starożytności była demokracja w Grecji - Ateny
i takie tam. Tylko podstawą tej demokracji dla wybranych była praca całej
rzeszy ludzi wyjętych spod prawa. Ale o nich się tylko wspomina bo nie byli
Ateńczykami.

Jeżeli będziemy czekali że politycy stworzą ciepły klimat dla zmiany stylu
życia to jesteśmy naiwni. Politycy to stworzenia które dla władzy zrobią
wszystko. A dla władzy potrzebna jest kasa aby robić igrzyska dla ubogich.
Dla niej nawet pchną nas do starożytności. Różnica między bogatymi a biednymi
jest tak wielka, że nawet jeśli będą zniszczone podwaliny obecnego świata to
bogaci z trudem, ale się okupią, a olbrzymia rzesza ludzi spadnie na dno
wegetacji.
Bogatych zadowala ich dystans wobec biednych. Aby mieli na jedzenie,
rozrywkę, posiadłości. Było,jest i .... będzie tak. A za pomocą jakiej
gospodarki większość będzie utrzymywać mniejszośc - kogo z nich to obchodzi.

Czasami mam wrażenie, że niektórych w naszej tzw. "zachodnioeuropejskiej
cywilizacji" męczy utrzymywanie kosztownej demokracji i dzieleniem się.
Naturalna tendencja to pod siebie a nie od siebie. Tworzymy organizacje
ponadnarodowe a mentalnie nawet nie jesteśmy w stanie żyć w organizacjach typu
kraj! Praktycznie każdy ma silnie zakorzenione plemienne myślenie.

Zamiast narzekać na cholerne lobby arabusów pomyślmy, kto z nimi żyje z
pieniędzy za ropę. Najbogatsi w Europie i USA. A z kim politycy będą trzymać. I
dlatego pieprzą - nie ma alternatywy. Powinniśmy się tak organizować aby
politycy trzymali ze społeczeństwem a nie z trzymającymi kasę. Ale
skomercjalizowanemu społeczeństwu czegoś brakuje (mądrej, twórczej,
odnawiającej ideologii), ale ma za dużo - chciwość ponad miarę. Maksymalizacja
(inaczej chciwość, inaczej nagromadzenie energii i sił wytwórcznych ponad
miarę) daje postęp, postęp daje złudę że będzie trwać, a nic nie trwa wiecznie.
Vox populi przy wyborach, a potem będzie vox pecunia.

Nie chcę rewolucji na miarę francuskiej bo z tego nic nie będzie. Chciałbym
rewolucji na miarę Mons Sacer - tej podwaliny europejskości! Mrzonki?



Temat: Bez żadnych złudzeń?
leszek.sopot napisał:

> bush_w_wodzie napisał:
>
> > leszek.sopot napisał:
> >
> > > W Fundacji Batorego opracowano raport na temat korupcji. Z obszerne
> go tek
> > stu
> > > przywoluje maly fragment, w ktorym przypomina sie, ze winy za korup
> cje nie
> > > mozna przypisywac tylko w mechanizmy transformacji, gdyz byula ona
> takze
> > > immanentna czescia poprzedniego sytstemu.
> >
> > jest znacznie gorzej. korupcja wystepuje w polsce od setek lat. to staly
> element kulturowy.
>
>
> Chyba moglbys sie cofnac w czasie jeszcze dalej - przekupstwo i kumoterstwo
> bylo i w starozytnym Rzymie, Grecji i Egipcie - wszedzie tam gdzie bylo panstwo
>
> i jego urzednicy, gdzie zbierano podatki, a udzielanie koncesji np. na
> prowadzenie oberzy zalezalo od jakiegos lokalnego przywileju.

mnie chodzilo o relatywny poziom korupcji w polsce wzgledem krajow zachodu

>
> > > Dla oddania sprawiedliwosci nie powinienem pominac jeszcze drobnej
> uwagi,
> > ze w innym fragmencie raportu autorzy pisza, ze zjawisko korupcji w
> panstwach bylego bloku wcale nie jest duzo wieksze niz na Zachodzie Europy,
> >
> > w ostatnim raporcie na temat czystosci i przejrzystosic polska miala miej
> sce w
> > siodemj dziesiatce. najnizsze sposrod 25 krajow ue. najwyzej byly panstwa
> > skandynawskie
>
> niestety to prawda:((
>
> > > krytykuja takze UE,
> > > ze w samej UE nie istnieje jedna, spojna i wszechstronna polityka
> > > antykorupcyjna.
> >
> > wystepowanie korupcji jest zwiazane z cechami i decyzjami osobistymi i ni
> e
> wiem czy polityka tu duzo pomoze. jednak polska jest krajem o najwyzszym
> poziomie korupcji w ue i nie ma co tego zwalac na innych
>
> Ale ja autorow raportu rozumiem w ten sposob, ze apeluja oni o stworzenie jasno
>
> okreslonej polityki UE w zakresie walki z koprupcja, a nie, ze zwalaja oni
> istenienie tego zjawiska na innych. Korupcja nie jest wylacznie zwiazana z
> decyzjami poszczegolnych ludzi, ale takze z przepisami funkcjonujacymi w danych
>
> panstwach.

mnie sie wydaje ze ten kierunek myslenia jest naiwny. korupcja jest dzialaniem
pozaprawnym i zmiany w przepisach niewiele tu zmienia. to tak jakbys zadal od ue
globalnego uregulowania kwestii zlodziejstwa

>
> > > "3.1.1 Spuscizna po komunizmie
>
> > niby racja (choc nie do konca) ale bardzo latwo z tej racji wysnuc wniose
> k ze
> > odpowiedzialnosc za korupcje ponosza "lone" a nie konkrwetni ludzie. tymc
> zasem
> > korupcja przejawia sie w milionach indywidualnych decyzji
>
> Jezeli istnial sterowany system dystrybucji wszelkiego rodzaju dobr to nie
> budzi mego zdziwienia fakt, ze sprzyjalo to zjawisku korupcji. Wszedzie tam,
> gdzie liczba chetnych bedzie wieksza niz liczba dobr, zawsze bedzie istnialo
> zagrozenie korupcja.

tylko ze 15 lat po komunizmie polska z roku na rok sie w rankingu przejrzystosci
obsuwa. jak dlugo mozna sie tlumaczyc ze zylismy kiedys w zlym systemie?



Temat: Konferencja i wystawa w Turynie
Konferencja i wystawa w Turynie
Wiem ,że trochę późno z tym wyskakuję,ale może ktoś na nią się wybiera? Dzisiaj w Turynie odbędzie się konferencja archeologiczna.
Może napiszę o co chodzi,tu tłumaczenie z artykułu włoskiego:
Włosko-Albańskie Stowarzyszenie Kulturalne Vatra
z siedzibą w Turynie zaprasza na pokaz:
"Odkrywanie dawnej Illyria"
Konferencja na temat badań archeologicznych i odkryć w Albanii.
Zaprasza Neritan Ceka-archeolog i profesor na Uniwersytecie w Tiranie

Sobota, 16 styczeń 2010 o godzinie 15:00 w Circolo dei Lettori in Palazzo Granieri della Rocia,via Bogino 9, w Turynie, odbędzie się archeologiczna konferencja pt. "Odkrywanie dawnej Illyrii". Konferencję przygotował Neritan Ceka- archeolog i profesor na Uniwersytecie w Tiranie,jest on autorem wielu opracowań i publikacji naukowych, min. "Apollonia el'Illirico", "Historia i zabytki Butrint", "Archeologia, Grecja, Rzym i Illyricum”.
Na konferencji zostanie przedstawiony przegląd historyczny starożytnego albańskiego terytorium,ze zwróceniem szczególnej uwagi na epokę starożytnych Illyrian i ich stosunki ze światem kolonialnym do etapu kolonizacji greckiej poprzez kolonizację rzymskią, przy pomocy multimedialnych obrazów i rekonstrukcji. Albania konserwuje wiele stanowisk archeologicznych, takich jak sanktuarium proroctw (wyrocznię) w Dodona, greckie i rzymskie miasta Byllis, Apollonia i Butrint, które są prawdziwymi archeologicznymi skarbami w większości nieznane opinii publicznej.
To pierwsze spotkanie z albańską archeologią jest punktem wyjścia do dalszych badań i studiów. Planowane sa one już od czerwca2010.Włoscy archeolodzy odwiedzą albanskie stanowiska archeologiczne i będą współpracować z Zakładem Archeologii w Tiranie .
Konferencja w sobotę 16 stycznia, wstęp wolny, udział wezmą również Benko Gjata (dziennikarz, akredytowanych korespondentów ATC we Włoszech), Chiara de Filippis (Uniwersytet w Turynie), Sandro Caranzano (archeolog). Impreza jest częścią "Festiwalu kultury albańskiej”, przy wsparciu włoskiego regionu Piemont, ma na celu propagowanie i rozwijanie walorów artystycznych, kulturalnych i literackich narodu albańskiego.

Wydarzenie zostało zrealizowane we współpracy z FIAP, Federacja Stowarzyszeń Albańczyków, Włosko-Albański związek Arbereshe Piemontu oraz Tirańską Izbę Handlową – jej przedstawicielstwo w Turynie.

Włosko-albańskie Stowarzyszenie Kulturalne - Vatra
Założona w Turynie w 2002 roku przez grupę obywateli Albanii i Włoch Stowarzyszenie wspiera działania mające na celu wzmocnienie integracji społecznej i integracji obywateli albańskich w Piemoncie, zwiększając jednocześnie tożsamości narodową kulturowej społeczności. Aby osiągnąć swoje cele, Stowarzyszenie aktywnie współpracuje z innymi stowarzyszeniami i agencjami rządowymi oraz prywatnymi.

Biuro przedstawiciela Izby Handlowej w Tiranie w Turynie

Izba Handlu i Przemysłu Tirana jest niezależną instytucją prawa publicznego. Jej podstawą sięga 1897 roku. Poszczególne izby handlowe Albańczyków zostały połączone w jedną Krajową Izbę, z siedzibą w Tiranie, reprezentującą najważniejsze przedsiębiorstwa państwowe oraz ich stosunki zagraniczne. Obecna struktura Izby Przemysłowo-Handlowej w Tiranie działa na podstawie ustawy "O Izbie Przemysłowo-Handlowej L. 9640 z 9.11.2006” oraz gromadzi i reprezentuje większość przedsiębiorstw i przemysłu Albańczyków.
Urząd Przedstawicielstwa w Turynie jest zależny od Izby Przemysłowo-Handlowej w Tiranie. Jej siedziba znajduje się w Turynie, Via Luigi Colli, n. 12. Celem Urzędu jest wspieranie współpracy przedsiębiorstw włoskich i albańskich pomagające w stosunkach gospodarczych, które jest coraz bardziej intensywne i owocne. Z niego pochodzą kompleksowe i aktualne informacje na temat wszystkich możliwości dla tych, którzy chcą inwestować w Albanii. Urząd działa jako pośrednik między dwoma środowiskami gospodarczymi, właściwie wspiera przedsiębiorstwa, które pierwsze wejdą w kontakt z albańską gospodarką. Urząd oferuje wsparcie w Albanii i pomoc w stosunkach handlowych między stronami oraz szeroki zakres usług.

Wstęp na konferencje wolny
Miejsce spotkania:
Circolo dei Lettori - Palazzo Granieri della Roccia - Via Bogino, 9, Torino

Od piątku w Turynie można także oglądać wystawę pt. "Albanczycy- Turyńczycy z Albanii"
Organizowana jest przez Groshgrup.

Wystawa znajduje się w Spazio d’Arte ARTEFILIA w Turynie przy Via Barbaroux 40d, prezentowane są na niej prace wędrownych,podróżujących po Albanii malarzy.Tytuł wystawy "ShqiptOr-Torinesi d'Albania"
Wystawa jest sponsorowana przez miasto Turyn - Departament Polityki i Integracji.

"ShqiptOr" to pierwszy szereg inicjatyw w celu zwrócenia uwagi miasta do rozważań na tematy migracji, integracji, powitania, pracy i tożsamości kulturowej poprzez wykorzystanie nowej ekspresji językowej.
Wystawa zakończy się w środa, 20.01.2010